11.10.2017

"Drugie piętro" Andrzej Gumulak





Autor: Andrzej Gumulak
Wydawnictwo: Czarno na Białym

data wydania: 26 kwietnia 2017
ISBN: 9788364374746
liczba stron: 360







Większość książek "żyje" bardzo krótko. Już po roku na próżno szukać ich w księgarniach, potrzeba sporo szczęścia, by znaleźć je w bibliotekach. Tym bardziej cieszy, gdy wydawnictwa sięgają po starsze tytuły i pozwalają je odkryć nowym czytelnikom. Tak właśnie stało się z książką "Drugie piętro", która zdecydowanie warta jest Waszej uwagi.

Poznajemy dwie kobiety, które nie będąc ze sobą spokrewnione, los związał o wiele mocniej niż niejedną rodzinę. Lidia i Helena znały się już od dzieciństwa. Wojna pozbawiła obie rodziców i sprawiła, że odtąd przedzierały się przez życie wspólnie. Obie przejawiały talenty artystyczne – jedna do śpiewu, druga do tańca. Każda z nich odniosła pewien zawodowy sukces, choć osiągnięcia jednej z nich zazwyczaj zależały od tego, jakie sznurki będzie w stanie pociągnąć ta druga. Każda z nich przeżyła wiele trudnych chwil, za które winą obarcza tą drugą. Będąc staruszkami, praktycznie w ogóle się do siebie nie odzywają, choć ... jedna mieszka w mieszkaniu pod drugą. Skłócone, pełne żalu, a mimo to na swój sposób nadal nierozłączne. Czy u kresu swoich dni będą jeszcze miały szansę się pogodzić?

Trzeba przyznać, że autor książki, Andrzej Gumulak, miał naprawdę sympatyczny pomysł na fabułę. Dwie zaawansowane w wieku gwiazdy sceny to bardzo wdzięczny temat, nieco sentymentalny, ale i ze sporą dawką humoru. Stare przyzwyczajenia i blask dawnej popularności sprawiają, że w towarzystwie tych dwóch dam nie można się nudzić. Helena odniosła sukces jako śpiewaczka operowa. Jej głos oczarowywał słuchaczy w Paryżu, Zurychu czy Wiedniu. W innych czasach byłby to zapewne szczyt marzeń. Helena żyła jednak w okresie, gdy na uznanie i zachwyt mogą liczyć przede wszystkim gwiazdy, które zdecydowały się robić karierę za żelazną kurtyną, w krajach bloku socjalistycznego. To właśnie udało się Lidii, bardzo zdolnej primabalerinie. Jej sukces okazał się tym większy, że zaręczyła się z wiceministrem, co gwarantowało jej pewną przyszłość. I choć Lidia robiła wszystko, co w jej mocy, by wesprzeć karierę przyjaciółki, ta od lat żywi do niej głęboki żal. Nawet jeśli Helena odniosła pewne zwycięstwo nad Lidią w życiu osobistym, jest to jedynie pozorny sukces, który z czasem coraz bardziej ranił obie kobiety.

W życiu obu dam pojawia się powiew świeżości - młody lokator Lidii, a także aktorka ze znanego tasiemca, która interesuje Helenę bardziej, niż dziewczyna mogłaby się tego spodziewać. Jeszcze nie wie, że za jej sprawą odżyją wspomnienia, a na światło dzienne wyjdą od dawna ukrywane tajemnice.

Książkę czyta się z dużą przyjemnością. Dwie jakże charakterystyczne i świetnie nakreślone postacie dbają o to, by czytelnik się nie nudził. Dylematy i kłótnie starszych pań przeplecione zostały szeregiem wspomnień z ich dzieciństwa i czasów, gdy każda z nich pracowała na zawodowy sukces. Skrawki życia z czasem zaczynają się łączyć, a czytelnik zaczyna rozumieć, co sprawiło, że dwie kiedyś tak bliskie sobie osoby, obecnie ledwo co ze sobą rozmawiają. I choć czytało się tak miło, niemal od samego początku towarzyszyło mi przekonanie, że doskonale wiem, jak będzie wyglądało zakończenie książki. Każda scena zdawała się nawiązywać do dość konkretnego rozwiązania, tym większe zaskoczenie spotkało mnie na samym końcu. Widocznie nie wszystko musi być tak oczywiste, na jakie wygląda... Plus dla autora, który tak długo zwodził mnie za nos.

„Drugie piętro” to opowieść o sile przyjaźni i trudzie przebaczenia, o decyzjach, które podejmuje się pod presją chwili, a których konsekwencje odczuwa się przez wiele lat, a nawet całe życie. Ciekawa pozycja dla zwolenników powieści obyczajowych z kawałkiem ciekawej historii w tle.

04.10.2017

"Ostatnia prawdziwa love story" Brendan Kiely




Autor: Brendan Kiely
Tłumaczenie: Jerzy Wołk-Łaniewski
Wydawnictwo: Sonia Draga
tytuł oryginału: The last true love story
data wydania: 13 września 2017
ISBN: 9788381102209
liczba stron: 320





Okładka powieści "Ostatnia prawdziwa love story" zdaje się zdradzać wszystkie jej tajemnice. Love Story - więc będzie o miłości, puszka i gitara - więc prawdopodobnie chodzi o ludzi młodych, droga - więc na pewno wybiorą się w podróż. Teoretycznie wszystko się zgadza, nie potrzeba jednak wiele czasu, by odkryć istotne detale. Jest miłość, ale wcale nie taka, z jaką zwykle spotykamy się w książkach młodzieżowych. Co prawda jest chłopak i dziewczyna, ale na pierwszy plan wychodzą inne odcienie miłości. Dziadzio żyje miłością do swojej żony. Uczucie jest tak silne, że nie może go zatrzeć nawet śmierć. Niestety choroba bezlitośnie odbiera mu najcenniejsze wspomnienia. Na szczęście jest jeszcze Teddy, który tak bardzo kocha Dziadzia, że gotowy jest złamać prawo, byle tylko pomóc mu zatrzymać w pamięci choć kilka cudownych obrazów. Jest też Corrina i od razu można założyć, że skoro jest ona i on, to pojawi się też uczucie. Corinna kocha jednak przede wszystkim muzykę. Jej życie wypełniają dźwięki i piękne słowa.

Któregoś dnia Corinna i Teddy kradną samochód, wyciągają Dziadzia z apartamentów dla seniorów i wyruszają w podróż z Los Angeles do Nowego Jorku. Doskonale wiedzą, że wkrótce zacznie poszukiwać ich nie tylko rodzina ale i policja. W tej chwili ważna jest jednak tylko ich misja.

"Ostatnia prawdziwa love story" pomimo nieco kiczowatego tytułu zaskakuje dojrzałością, której na próżno szukać w większości "młodzieżówek". Młodzi ludzie mają za sobą trudne doświadczenia. Corinna wychowała się w rodzinie adopcyjnej, w której każdy próbował kształtować ją na własne wyobrażenie idealnego dziecka. Teddy stracił ojca, a jego matka zdaje się być całkowicie skupiona na pracy. Oboje stoją nieco na uboczu, choć czasem naprawdę chcieliby być dokładnie tacy sami jak inne nastolatki. Ciekawym elementem okazało się wprowadzenie do historii Dziadzia - człowieka, który wiele przeszedł i z całą pewnością prawdziwie kochał. Młodzi chłoną jego opowieści, dla obojga staje się pewnym wzorem, którego zabrakło w ich domach.

Powieść jest bardzo stonowana i bardzo refleksyjna. Nie wzbudza gwałtownych emocji, ale na swój sposób trafia do serca czytelnika. Trudno nie kibicować całej trójce podczas wypełniania karkołomnego zadania. Trudno nie pałać do nich sympatią. Dodatkowym atutem staje się muzyka. Cała książka aż kipi od muzyki. Nie będą to jednak zespoły i kawałki z czołówek współczesnych list. Autor odkurzył wiele starych tytułów, może nie tak lekkich i skocznych, ale na pewno z charakterem i przesłaniem.

Choć targetem "Ostatniej prawdziwej love story" ma być młodzież, książkę trudno nazwać "młodzieżówką". Fakt ten ma zarówno plusy, jak i minusy. Jednych szczerze zachwyci, innych zdecydowanie rozczaruje. Jeżeli jednak chętnie śledzicie losy bohaterów doświadczonych przez los, zachęcam do lektury. Niewykluczone, że spędzicie z nią parę wyjątkowych chwil.

30.09.2017

Kapitan Nauka: Świat malucha. Emocje 2-3 lata



Seria: Kapitan Nauka
Wydawnictwo: Edgard
ISBN: 978-83-7788-889-6


Od pewnego czasu prezentuję Wam różne pozycje, jakie ukazały się w serii Kapitan Nauka. Muszę przyznać, że bardzo polubiłam tę serię, a co jeszcze ważniejsze, bardzo polubiła ją moja córka. Regularnie gramy w loteryjkę czy Memo, układamy puzzle. Ostatnio do kręgu jej zainteresowań doszła zawartość pudełka
Kapitan Nauka: Świat malucha. Emocje. W zestawie znalazła się książeczka, zestaw 15 kart, a także zagadki obrazkowe. Jak łatwo się domyślić, wszystko obraca się wokół emocji. Jak wygląda osoba, która jest smutna? W jakiej sytuacji można powiedzieć, że człowiek jest zawstydzony czy zaskoczony? W pierwszej chwili może się wydawać, że to za trudne tematy dla 2-latka, szybko jednak okazuje się, że maluchy mają naprawdę wiele do powiedzenia.


Moja córeczka z dużym zainteresowaniem studiuje wszystkie karty. Na każdej z nich znalazła się postać wyrażająca pewną emocję, na jej odwrocie znajduje się zaś wyrażenie ułatwiające nazwanie emocji. To bardzo fajne narzędzie do rozmowy z dzieckiem na temat jego uczuć, zachowań innych ludzi w konkretnych sytuacjach. Również zagadki obrazkowe okazały się strzałem w dziesiątkę. W sumie to aż 200 łamigłówek powiązanych z sytuacjami, jakie dziecko zna ze swojego otoczenia. W niektórych wypadkach miałam wrażenie, że łamigłówka będzie za trudna, tym bardziej byłam zaskoczona, gdy moja córka niemal natychmiast podała właściwą odpowiedź. Liczba zagadek jest na tyle duża, że w ogóle jej się nie nudzą, regularnie przynosi je i prosi, by się z nią pobawić. Praktyczny format sprawia, że zagadki łatwo można zabrać ze sobą, choćby w torebce. To fajne rozwiązanie, gdy czeka nas podróż samochodem, czy też poczekalnia u lekarza. W książeczce znaleźliśmy szereg zadań i kolorowanek ułatwiających rozpoznanie różnych emocji. Całość została więc bardzo dobrze do siebie dopasowana i sprawia maluchom bardzo dużo frajdy.

Nie po raz pierwszy chwalę praktyczne i bardzo solidne opakowania produktów z serii Kapitan Nauka. Mamy ich już całkiem sporo, mimo to wszystko jest uporządkowane i łatwo znaleźć właściwy zestaw.

Kapitan Nauka: Świat malucha. Emocje to zestaw który rozwija spostrzegawczość, myślenie logiczne i koncentrację, uczy rozpoznawania emocji w różnych sytuacjach i wspiera rozwój emocjonalny dziecka. Ciekawa forma przykuwa uwagę dzieci, ich różnorodność sprawia, że regularnie sięgają po zestaw. Osobiście jestem bardzo zadowolona, dlatego też polecam Waszej uwadze. Z tej serii i dla tej grupy wiekowej dostępny jest również zestaw Kapitan Nauka: Świat malucha. Zwierzęta.

26.09.2017

"Oto krew moja" Marek Kędzierski





Autor: Marek Kędzierski
Wydawnictwo: Fabryka Słów
data wydania: 4 maja 2012
ISBN: 9788375747805
liczba stron: 316








Marek Kędzierski jest autorem kilku powieści, z czego chyba najbardziej znaną i cenioną jest "Męska sprawa". "Oto krew moja" została niewątpliwie bardzo ładnie wydana, a już sama okładka stanowi obietnicę historii napisanej z wielkim rozmachem, która nie ustępuje książkom zagranicznych autorów. Miało być przemyślanie i logicznie. Niestety to, co znalazło się w środku okazało się bardzo chaotyczne i nieprawdopodobne.

Andrzej Sznajder, weteran służb specjalnych, otrzymuje lukratywne zlecenie. Ma bezpiecznie przetransportować do Watykanu opiekunkę pewnego tajemniczego artefaktu. Na jej życie czychają bardzo potężni i źli ludzie. Wygląda na to, że Sznajder nie do końca zdaje sobie sprawę, jak niebezpieczne będzie jego zadanie...

Wydaje mi się, że już sam zarys fabuły jest nieco ... mętny. Z jednej strony sensacja, ale pojawia się też element nadprzyrodzony, dobre i złe moce, dziwne zjawiska z pogranicza cudu. Bardzo szybko zrobiła się z tego dziwaczna mieszanka, a czytelnik zaczyna zadawać sobie pytanie, jak powinien traktować tę powieść. Osobiście miałam wrażenie, że powstała po obejrzeniu kilku filmów z serii "Transporter", "Kodu Leonarda da Vinci" i jakiegoś programu o cudownych zjawiskach, jakie przypisuje się boskiemu działaniu. Każda próba skupienia się na akcji kończy się sceną, której nie da się logicznie wyjaśnić, potrzeba wiary by ją zrozumieć. No właśnie, jakby mieszanka nie była już wystarczająco wybuchowa, autor próbuje jeszcze wytłumaczyć nam, na czym poleca wiara katolicka. W największym skrócie najlepiej za dużo nie myśleć, nie drążyć, po prostu wierzyć. Niedowiarkom nie ma co tłumaczyć, jak nie wierzą, to i nie pojmą.

Pojawiły się spore braki w kreacji bohaterów. Szczątkowe informacje, niewiele wiadomości na temat ich uczuć, czy doświadczeń. Zamiast tego otrzymujemy dziwaczne kreatury, które przykładowo potrafią samym swoim istnieniem przemienić sympatyczne psiaki w dzikie bestie. Opiekunka artefaktu ma do spełnienia ważną misję, co jednak nie przeszkadza jej w bieganiu po sklepach i kupowaniu markowych ciuszków. Jej wrogowie mieli być niezwykle potężni i niebezpieczni (stąd przykładowo w wyposażeniu samochodu rakiety (sic!) typu ziemia - ziemia). Koniec końcem okazali się wyjątkowo słabi i nieudolni, więcej wskórał już podrzędny polski policjant. Skoro już o policjancie, trudno nie wspomnieć o słabych dialogach, być może w zamierzeniu humorystycznych, w moim odczuciu raczej irytujących.

Niestety poskąpiono nam również informacji o tajemniczej przesyłce, jaką należy dostarczyć do Watykanu. Działanie artefaktu pozostaje do końca niejaste, tak samo jak powód, dla którego ludzie tak bardzo chcą go zdobyć, powód dla którego może go dostarczyć tylko jedna, konkretna kobieta, która po wykonaniu misji już do niczego nie jest potrzebna.

Można by wyliczyć jeszcze sporo niedociągnięć, jednak na tym poprzestanę, by nie zdradzać zbyt wielu elementów fabuły. Całość wypadła bardzo nieciekawie, a na dobrą sprawę bardzo niewiele brakowało, by książkę uznać za naprawdę dobrą. Bo choć wymieniłam sporo wad, Marek Kędzierski ma całkiem niezłe pióro i potrafi pisać. Powieść została dobrze rozplanowana, czyta się ją szybko i płynnie. Całość zepsuł "magiczny artefakt" i cała "katolicka intryga". Fakt, gdyby z niej zrezygnować, a bohaterka miałaby dostarczyć np. laptopa, mielibyśmy naprawdę "Transportera", ale przynajmniej czytelnik wiedziałby na czym stoi. A tak otrzymał literacki eksperyment, nie do końca udany. Książki nie polecam, choć nie wykluczam, że inne powieści pisarza są warte uwagi.

20.09.2017

Kapitan Nauka: Kapitan Nauka Memory na 3 sposoby. Świat baśni



Wydawnictwo: Edgard
Seria: Kapitan Nauka
ISBN: 978-83-7788-614-4
Data wydania: marzec 2017



Na czym polega gra Memory chyba nikomu nie muszę wyjaśniać. Zabawa polegająca na wyszukiwaniu dwóch kartonów z jednakowym obrazkiem doczekała się już najróżniejszych wydań, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. W wersji dla najmłodszych dotychczas znałam jedynie wersję w której bądź wyszukuje się dwa jednakowe obrazki, obrazki pochodzące z tej samej bajki, bądź łączy bajkowe pary (Minnie i Mickey, Tom i Jerry itp.). Tym bardziej zaintrygowała mnie informacja na pudełkach Memory z serii Kapitan Nauka, na których zaznaczono, że można w nie grać na 3 sposoby, i w zależności od wybranego wariantu, mogą się nimi bawić zarówno 2- jak i 6-latki.

Zdecydowałam się na
Kapitan Nauka: Memory na 3 sposoby. Świat baśni ponieważ ta tematyka wydała mi się najbardziej atrakcyjna, warto jednak wspomnieć, że na dzień dzisiejszy można również nabyć Zwierzyniec, Co robimy? i Zabawy podwórkowe. 

Jak już wspomniałam, wydawnictwo obiecuje dobrą zabawę dla dzieci w różnym wieku i o różnym temperamencie. Najprostsza wersja to tradycyjne Memory. Duże kartonowe obrazki (wymiar 11 x 11 cm) umożliwiają zabawę nawet dwulatkom. Starsze dzieci można zaprosić do nieco trudniejszej wersji zabawy. To, co w tym zestawie jest wyjątkowe, to fakt, że każda "para" nieco się od siebie różni. Może to być przykładowo kolor włosów, czy ubrania, odmienny kształt, rekwizyt, bądź brak jakiegoś elementu na jednym z obrazków. Zadaniem starszych dzieci będzie więc nie tylko odnalezienie właściwej pary, ale również wskazanie przynajmniej jednej różnicy (maksymalnie 3 różnice). Przyznam, że bardzo spodobała mi się ta wersja, dzięki której można ćwiczyć nie tylko pamięć, ale i spostrzegawczość. Przyznam też, że wcale nie jest taka prosta. Przy niektórych obrazkach potrzebowałam zdecydowanie więcej czasu, by odkryć ostatnią różnicę. W wersji dla najstarszych oprócz pamięci i spostrzegawczości, liczy się również refleks. Odkryta para wędruje bowiem do tego gracza, który jako pierwszy odnajdzie wszystkie różnice. Jak już wspomniałam, zadanie wcale nie jest takie proste, więc i zabawa może być przednia, pod warunkiem, że żadne z dzieci jeszcze nie znają tych kart. W przeciwnym razie zdecydowaną przewagę ma osoba, która karty już wcześniej widziała i może pamiętać czym od siebie się różniły. Właśnie z tego powodu to wersja dla 4-latków najbardziej mi się spodobała.

Kapitan Nauka: Memory na 3 sposoby. Świat baśni to bardzo ciekawa wersja znanej i lubianej gry. Wprowadzenie różnic pomiędzy obrazkami sprawiło, że staje się ona jeszcze bardziej atrakcyjna i pozwoli maluchom ćwiczyć różne umiejętności. Serdecznie zachęcam do wspólnej zabawy.

15.09.2017

Business English Magazine nr 61/2017 + Wydanie Specjalne nr 7/2017

Wydawnictwo Colorful Media ostatnio bardzo rozpieszcza fanów Business English Magazine. Po raz kolejny mam przyjemność zaprezentować nie tylko świeże wydanie dwumiesięcznika, ale również nowe wydanie specjalne: Hospitality. Już na wstępie gwarantuję Wam, że znajdziecie tu tyle interesujących tematów do opracowania, że ani się obejrzycie, a w kioskach pojawi się następny numer.

  
Tym razem już sam "wstępniak" stanowi spore, językowe wyzwanie. Myślę że warto do niego powrócić po opracowaniu całego magazynu i przekonać się, o ile łatwiejsze stanie się jego czytanie. Tematem przewodnim jest tym razem kryptowaluta. Nigdy o niej nie słyszeliście? Koniecznie zajrzyjcie do artykułu. Osobom preferującym "lżejszą" tematykę proponuję bardzo interesujący tekst o kawie. Wszyscy powinni natomiast przeczytać o drastycznie malejącej populacji pszczół i konsekwencjach tego zjawiska. Warto również poznać nazwiska niezwykłych kobiet, próbujących rozwiązać największe, społeczne problemy a także dowiedzieć się nieco więcej o mało znanym, choć bardzo interesującym Pakistanie.
 
Tradycyjnie w magazynie nie zabrakło ćwiczeń, dialogów, słowniczka z trudnymi zwrotami, dodatku tematycznego, materiałów audio i video powiązanych z magazynem. A wszystko co w atrakcyjnej oprawie graficznej i na znakomitym poziomie. BEM to po prostu magazyn, który zawsze miło mnie zaskakuje.
 

Wydanie specjalne nr 7/2017 poświęcone jest ... gościnności. Początkowo trudno mi było sobie wyobrazić, ile stron można poświęcić takiej tematyce. Jeśli jednak podciągnie się pod nią hotele, restauracje, transport czy catering okazuje się, że materiału jest prawie za dużo i nie ma wątpliwości, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Właściciele hoteli prześcigają się w pomysłach, jak przyciągnąć do siebie klientów. W jednym z artykułów przeczytacie o różnych atrakcjach, jakie oferują. Wśród nich nie brakuje również "dogodnień" które w gruncie rzeczy ... przeszkadzają. Jeśli odstraszają Was sterylne hotele, przeczytajcie o alternatywnych ofertach noclegu. Czy skusilibyście się na namiot, domek na drzewie, a może iglo? Bardzo interesujący jest również tekst na temat ciężkiej, choć często niedocenianej pracy obsługi hotelowej.

To oczywiście jedynie mała próbka tematów, wystarczy wspomnieć jeszcze gwiazdki Michelina, pracę Stewardess, statki wycieczkowe, czy ślubny biznes. Wydanie specjalne okazało się zbiorem bardzo ciekawych i różnorodnych informacji.

Oczywiście również w wydaniu specjalnym nie zabrakło ćwiczeń, słowniczka z najtrudniejszymi zwrotami i dostępu do artykułów w formacie mp3. Praca z tak atrakcyjnym i wartościowym magazynem to prawdziwa przyjemność.

Oba numery polecam Waszej uwadze.

13.09.2017

"Szczęście w twoich oczach" Caroline Leavitt



Autor: Caroline Leavitt
Seria: Leniwa Niedziela
Wydawnictwo: Świat Książki

data wydania: 11 września 2013
ISBN: 9788379432349
liczba stron: 368






"Szczęście w twoich oczach" to jedna z powieści wydanych w serii "Leniwa Niedziela", będącej obietnicą miłych, odprężających chwil z życiową opowieścią. I faktycznie, mamy tu do czynienia z książką obyczajową, jednak mile zaskakującą dojrzałością podejścia do skomplikowanych tematów i ... nieprzewidywalnością.

Isabell i April to dwie kobiety o bardzo odmiennym charakterze. Prawdopodobnie nigdy by się nie zaprzyjaźniły, przewrotny los łączy jednak ich historie. Obie opuszczają swoich partnerów i ruszają w drogę, która dla jednej z nich skończy się tragicznie. Ta która przeżyje będzie odtąd żyła z piętnej tej, której zabraknie...

Caroline Leavitt, amerykańska powieściopisarka, scenarzystka, felietonistka i recenzentka, podjęła trudny problem życia po śmierci bliskiej osoby. Robi to bardzo kompleksowo, poznajemy zarówno osobę dorosłą, jak i dziecko, które boryka się z bolesną stratą. Pojawia się również postać, która przeżyła wypadek, dla której sam fakt, że w nim uczestniczyła jest wystarczający, by czuć się nieco ... winną. Każda z tych osób przeżywa własny dramat i próbuje na nowo poukładać sobie życie. Czy znajdzie się w nim miejsce dla kogoś, kto mógłby zająć puste miejsce? Czy wystarczy sił, by spojrzeć w przyszłość i nie zadręczać się tym, na co nie ma się już wpływu? Szalenie skomplikowany temat znalazł bardzo interesujące rozwinięcie w tej mądrej i dojrzałej powieści. Jakby tego było mało, pojawia się problem zdrady, pogodzenia z chorobą dziecka, życia z ułomnością. Biorąc pod uwagę stosunkowo małą liczbę bohaterów aż trudno uwierzyć, że historia nie straciła nic ze swojej lekkości i czyta się ją ... z przyjemnością.

Główne bohaterki to kobiety o złożonej osobowości, z których każdą los w jakiś sposób doświadczył. Obie mają za sobą trudne chwile, mimo to do jednej z nich czytelnik naturalnie się garnie, druga wzbudza natomiast negatywne emocje. Być może po prostu łatwiej nam obiektywnie ocenić sytuajcę i trudniej pogodzić się z faktem, że zagubiona kobieta zaczyna podejmować złe decyzje?

Caroline Leavitt udowodniła, że można stworzyć opowieść o trudnych tematach, dojrzałą, a mimo to na swój sposób lekką i przyjemną. To powieść obyczajowa, jednak brak w niej jakże powszechnych banałów, schematów, rozwiązań na skróty. To niebanalna historia, która na dłużej zapada w pamięć. Zachęcam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...