18.07.2017

"Lśnienie" Stephen King



Autor: Stephen King
Tłumaczenie: Zofia Zinserling
Cykl: Lśnienie (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
tytuł oryginału: The Shining
data wydania: 2016
ISBN: 9788380694422
liczba stron: 543




"Lśnienie" Stephena Kinga zdaniem wielu czytelników stanowi literacki horror wszechczasów. Nawet jeśli nie popieramy tej tezy, trudno nie docenić jego wpływu na cały gatunek literacki. Kto wie, być może żyjemy obecnie w czasach, gdy tego typu książka nie potrafi już aż tak wstrząsnąć i przerazić jak kiedyś. Mimo to nawet dzisiaj trudno odmówić Kingowi wyobraźni, umiejętnego budowania napięcia i dreszczyku autentycznych emocji.

Były nauczyciel, Jack Torrance, otrzymuje prace dozorcy w opuszczonym na czas zimowy górskim hotelu. Liczy na to, że w tym spokojnym, odciętym od reszty świata miejscu odnajdzie chęć do skończenia długo pisanej już powieści. Faktycznie, wystarczy kilka dni by cała rodzina zdana była wyłącznie na siebie. Niedługo po tym, gdy śnieg odcina im drogę ucieczki, obdarzony telepatycznymi zdolnościami Danny, pięcioletni syn Jacka, odkrywa, że hotel jest nawiedzony. Duchy zdają się mieć szczególny wpływ na jego ojca. Szybko staje się jasne, że w tym miejscu rozegra się walka na śmierć i życie...

O "Lśnieniu" napisano już tak wiele, że po prostu nie sposób napisać o nim czegoś nowego. Na dobre wpisał się do klasyki horroru i sprawił, że wielu gości unika w hotelach pokoju o numerze 217. Fantastyczna ekranizacja z niepowtarzalnym Nicholsonem przysporzyła mu kolejnych fanów i sprawiła, że o Kingu usłyszeli nawet ci, którzy księgarnie omijają szerokim łukiem. Jak już wspomniałam, książka nie przeraża już tak jak kiedyś, no chyba, że jest jedną z pierwszych w tym gatunku, jaką czytamy. Mimo to dostarcza czytelnikowi sporo emocji i z ogromną łatwością trafia do ludzkiej wyobraźni. Jest coś w stylu Kinga, co sprawia, że jego książki czyta się tak, jakby oglądało się interesujący film. Plastyczne opisy, nastrojowe tło, budowanie napięcia, efektowne zwroty akcji - wszystko jest idealnie zgrane. Choć książka jest dość obszerna, czyta się ją bardzo szybko. Zapewnie niejedna osoba zdecyduje się dla niej zarwać noc.

Niektórzy uważają Kinga za absolutnego mistrza, do innych zupełnie nie przemawia. Niezależnie od tego, jaki mamy do niego stosunek, myślę, że istnieją książki, które powinno się poznać i "Lśnienie" zdecydowanie jest jedną z nich. To historia, która działa na wyobraźnię czytelnika i wyzwala w nim szereg emocji. Jedna z najciekawszych powieści w dorobku pisarza, dlatego też zachęcam do lektury.

14.07.2017

"Miłosna kareta Anny J." Janina Lesiak



Autor: Janina Lesiak
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
data wydania: sierpień 2016
ISBN: 9788377792858
liczba stron: 224







Anna Jagiellonka była córką wielkiej królowej Bony z włoskiego rodu Sforzów i Zygmunta Jagiellona zwanego Starym. W jej życiu znaczącą rolę odegrało czterech polskich królów: jej brat Zygmunt August, niedoszły mąż Henryk Walezy, faktyczny mąż Stefan Batory i siostrzeniec Zygmunt I Waza. Każdego z nich na swój sposób bardzo kochała, sama niestety doświadczyła bardzo niewiele miłości...

Janina Lesiak jest pisarką, która pragnie przybliżyć czytelnikowi postaci niezwykłych, ale niestety zapomnianych kobiet, które swego czasu odgrywały bardzo znaczące role. Nie chodzi tylko o to, by podkreślić ich dokonania, ale bardziej by pokazać, jak wyglądało ich życie, z jakimi borykały się problemami, o czym marzyły. Nie inaczej jest w "Miłosnej karecie...", która opowiada o relacjach Anny Jagiellonki z czteroma władcami. Każdy z nich był jej wyjątkowo bliski, jednak żaden nie potrafił docenić jej oddania. Całość napisana jest w formie pamiętnika i choć liczy sobie niewiele ponad 200 stron jest naprawdę bogata w treść.

Autorka nie tylko pokazuje losy nietuzinkowej kobiety, ale również "odczarowywuje" romantyczne wyobrażenie życia królowych i księżniczek. W książce pojawiają się osoby, które pomimo tytułów, cierpią głód i nędzę, zapadają na bolesne choroby, cierpią niedolę i katusze.

Annie Jagiellonce przyszło żyć w burzliwych czasach, co sprawia, że jej losy czyta się z jeszcze większym zainteresowaniem. Myślę, że książka może spodobać się zarówno historykom, jak również osobom, które chętnie poznają szczegóły życia niezwykłych osobistości. Piękna oprawa książki sprawia, że może się ona stać miłym i wartościowym prezentem.

Janina Lesiak potrafi pięknie i przejmująco nakreślić sylwetki swoich bohaterów i choć żyjemy w zupełnie innych czasach, stają się oni nam bardzo bliscy. "Miłosna kareta Anny J." to bardzo udana powieść, która zaostrza apetyt na więcej takich historii. Pozostaje mieć nadzieję, że autorka napisze ich dużo więcej i "przywróci do życia" wiele niezwykłych kobiet, które gdzieś przepadły na kartach historii. Zachęcam.

11.07.2017

"Akrobaci" Zofia Mossakowska




Autor: Zofia Mossakowska
Wydawnictwo: JanKa
data wydania: 20 maja 2016
ISBN: 9788362247448
liczba stron: 272




 
 
O niepełnosprawności pisze się trudno. Tylko niektórym udaje się ciekawie opisać walkę z przeciwnościami losu i własnymi ograniczeniami, na tym jednak zwykle się kończy. Bo i jak interesująco pisać o tym, że ktoś się poddał własnej ułomności? Chyba jeszcze trudniej pisać o starości i odrzuceniu. Cóż bowiem może być w tym interesującego? Tematy niby tak mało atrakcyjne, a mimo to można było sklecić z nich coś wyjątkowego. Problemy ciężkie i toporne złożyły się na książkę świeżą i niebanalną.

Antek porusza się na wózku. Społeczeństwo coraz bardziej spycha go na margines. Brak jakichkolwiek perspektyw sprawia, że nie widzi on większego sensu w ćwiczeniach, dzięki którym mógłby odzyskać nieco więcej samodzielności. Nela jest piękną i interesującą kobietą. Niestety w jej życiu pojawił się mężczyzna, który nie zasługiwał na jej miłość. Choć mogłaby nawiązać nową znajomość, wybiera opiekę nad Antkiem i skazuje się na osamotnienie, jakie często doskwiera opiekunom osób niepełnosprawnych. Paradoksalnie właśnie za sprawą tych dwóch osób, wiele ludzi osamotnionych i doświadczonych przez los ponownie nabiera chęci do życia. Niecodzienna para prowadzi bowiem firmę wysyłającą listy do osób, do których nikt już nie pisze. Wykreowany przez nich Przyjaciel to ktoś, kto próbuje podtrzymać ich na duchu i wsłuchuje się w ich problemy, ilekroć zechcą mu je powierzyć. Tego typu działalność może mieć jednak skutki uboczne. Wrażliwy chłopak coraz bardziej zagłębia się w problemy osób, z którymi koresponduje. Szczególnie przejmuje go los młodej, zagubionej w swoich uczuciach dziewczyny...

"Akrobaci" to jedna z tych historii, które naprawdę trudno opisać słowami. Gdziekolwiek by się zaczęło, ma się wrażenie, że nie wspomniało się o czymś ważnym i nie oddaje wszystkich wartości tej książki. To historia, która mówi o ułomnościach, osamotnieniu (z różnych przyczyn), starości, ale robi to w całkowicie zaskakujący sposób. Osoby starsze często uchodzą za bardzo bierne, mało zainteresowane tym, co dzieje się wokół nich. W "Akrobatach" pokazują całkiem inne oblicze. Żywo interesują się losami bliskich i paradoksalnie często potrafią dostrzec to, co całkowicie umyka ich "aktywnym" krewnym. Antek jest niepełnosprawny, jednak w "Akrobatach" niewiele znajdziemy informacji o problemach, z jakimi borykają się osoby z ograniczeniami. Jeśli już, to wspomina o nich mimochodem. Nawet jeśli nie walczy, nie komplementuje swej choroby, w jego życiu jest jeszcze dość miejsca na wiele innych spraw. Nela, choć zagubiona w swoim otoczeniu, potrafi świetnie wczuć się w sytuacje swoich korespondentów. Ma w sobie masę mądrości, którą chojnie dzieli się z zupełnie obcymi jej ludźmi. Sprawia, że zapominają o tym, że za każdy z jej listów muszą płacić. Przyjaciel staje się dla nich tak ważny, że w chwili jego "załamania" czują się zobowiązani, by mu pomóc i go wspierać.

"Akrobaci" to również wyraz tęsknoty za piękną, choć już prawie zapomnianą sztuką pisania listów. Teoretycznie żyjemy w czasach, w których komunikacja jest o wiele łatwiejsza. Ciągle dzwonimy, czatujemy, a mimo to tak mało sobie mówimy. Nieustannie wysyłane wiadomości nie mają w sobie nic, co było by warte zachowania i zapamiętania. Słowa już parę chwil po ich przesłaniu, czy wypowiedzeniu popadają w niepamięć. Nie ma już tej chwili refleksji nad kartką, prób uporządkowania i nazwania myśli. Po lekturze tej książki człowiek nabiera chęci, by cofnąć czas. Podejrzewam, że niejedna osoba poczuje również usilną potrzebę odnalezienia starej papeterii...

Choć tematyka "Akrobatów" wydaje się być bardzo refleksyjna, książka zupełnie się nie dłuży. Odnosi się wrażenie, że dzieje się w niej naprawdę wiele. Być może dzieje się tak za sprawą tekstu listów wielu korespondentów, a może po prostu fabuła jest tak niecodzienna, że całkowicie zatracamy się w lekturze? Jedno jest pewne, książka jest na tyle niepowtarzalna, że warto zaryzykować jej lekturę. Napisana na bardzo dobrym poziomie, bogata w treść, niesamowicie uniwersalna - tak niezwykła, a mimo to zupełnie niepozorna. Takie perełki w literackim świecie powinny pojawiać się zdecydowanie częściej. Zachęcam.

07.07.2017

"Córka doskonała" Amanda Prowse





Tłumaczenie: Anna Sauvignon
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
tytuł oryginału: Perfect daughter
data wydania: 17 marca 2017
ISBN: 9788365506924
liczba stron: 408





 
Każdy młody człowiek ma jakieś marzenia i bardzo konkretne wyobrażenia odnośnie swojej przyszłości. Jedni pragną podróżować, inni zdobyć świetną pracę i pławić się w luksusie, jeszcze inni dokonać czegoś naprawdę ważnego i uczynić świat nieco lepszym. Czas mija i przychodzi dzień, gdy taki człowiek uświadamia sobie, że jego życie potoczyło się zupełnie inaczej niż zakładał. Miało być wyjątkowo, jest raczej przeciętnie. Dni przemykają pomiędzy palcami i zdają się nic nie znaczyć... Scenariusz, który tak często pisze życie stał się podstawą powieści "Córka doskonała". Jej główna bohaterka jest święcie przekonana, że przegrała swoje życie, całkowicie poświęcając się dla innych. Prawda zdaje się być jednak nieco inna.

Jackie mogłaby uchodzić za szczęściarę. Mieszka w urokliwej posiadłości z widokiem na morze, ma kochającego męża i córkę, wiedzie całkiem spokojne życie. Sęk w tym, że wymarzyła sobie zupełnie inny scenariusz. Zamiast wychowywać dzieci, miała podróżować i zdobywać świat. W jej marzeniach nie było miejsca na opiekę nad matką z Alzheimerem. Przy jej boku miał stać zupełnie inny mężczyzna. Jackie jest przekonana, że jej przeznaczenie już się dokonało, poświęciła wszystko dla rodziny i już nic nie można zmienić. Wszystko, czego teraz pragnie, to powstrzymać córkę od popełnienia podobnych "błędów". Ta jednak zdaje się być wyjątkowo oporna na przestrogi. Kto postawi na swoim?

Powieść porusza bardzo bliski człowiekowi problem. Życie bardzo rzadko przebiega według naszego pierwotnego planu. Częściej musimy go modyfikować, stawiać czoło kolejnym przeciwnościom losu. Dni powszednieją i zdają się nie mieć żadnego znaczenia. Trudno dostrzec coś wyjątkowego w codziennej rutynie. Czasem człowiek uczepia się myśli, że jeżeli sam źle pokierował swym życiem, przynajmniej spróbuje inaczej pokierować życiem swoich dzieci. Problem polega jednak na tym, że te mają własne marzenia, które niekoniecznie muszą pokrywać się z naszymi.

Anna Sauvignon bardzo dobrze nakreśliła sylwetkę kobiety, która nie potrafi dostrzec tego, co w jej życiu naprawdę dobre. Desperacko trzyma się przekonania, że z innym mężczyzną wiodłaby zupełnie inne, ekscytujące życie. Na domiar złego jej córka zdaje się podążać drogą tych samych błędów. Jackie nie może pogodzić się z myślą, że ta, dla której tak wiele poświęciła, może stać się kolejną, bolesną "porażką". Żyjąc przeszłością bardzo trudno jej odnaleźć radość życia.

Bohaterka będzie miała okazję zweryfikować swoje marzenia i wreszcie zacznie dostrzegać świat dookoła siebie takim, jaki on naprawdę jest. Większość z nas podobnej szansy nie dostanie, być może właśnie dlatego warto przeczytać tę książkę i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Choć "Córka doskonała" nie jest powieścią szczególnie dynamiczną czy zaskakującą, porusza problem bliski wielu ludziom i dlatego staje się niezmiernie bliska czytelnikom. Do lektury zachęcam przede wszystkim osoby preferujące "życiowe" książki, zmuszające czytalnika do refleksji nad własnym życiem i postępowaniem.

04.07.2017

"Historia bez cenzury 2. Polskie koksy" Wojciech Drewniak




Autor: Wojciech Drewniak
Seria: Historia bez cenzury
Wydawnictwo: Znak Horyzont

data wydania: 8 maja 2017
ISBN: 9788324041961
liczba stron: 304


 
 
 
 
 
 
Wojciech Drewniak jest twarzą kanału „Historia Bez Cenzury”. Krótkie, humorystyczne filmiki, mające przybliżyć internautom historię Polski, stały się na tyle popularne, że Drewniak mógł sobie pozwolić na wydanie swoich historycznych przemyśleń w formie papierowej. Pierwsza książka z serii "Historia bez cenzury" okazała się sporym sukcesem, nic więc dziwnego, że autor poszedł za ciosem i wydał kolejną.

Tematem pierwszego tomu byli królowie, drugi poświęcono natomiast takim "polskim koksom" jak Zawisza Czarny, Stefan Czarnecki, Józef Poniatowski czy… Niedźwiedź Wojtek. W stosunkowo krótkich rozdziałach autor przybliża nam ich sylwetki, praktycznie pomijając daty, a koncentrując się na zdarzeniach bardziej kontrowersyjnych i o wiele bardziej atrakcyjnych dla młodego odbiorcy. I tak dowiemy się który "koks" zagrał w młodości małą dziewczynkę, a który potrafił zorganizować naprawdę odlotowe imprezy, na których można było się zasiedzieć nawet kilka ...lat.

Książka wzbudza bardzo różne emocje. Już jedno spojrzenie na okładkę wystarczy, by zdać sobie sprawę, że mamy do czynienia z książką, w której historia jest potraktowana ze sporym przymrużeniem oka. Jest bardzo lekko i zabawnie, Problem w tym, że momentami naprawdę trudno ocenić, na ile autentyczne są opisywane tu zdarzenia. Brak jakichkolwiek odnośników do poważniejszych źródeł i czasem czytelnik może mieć poważne wątpliwości, czy to, o czym właśnie czyta wydarzyło się naprawdę, czy też padł ofiarą skrótu myślowego, przed którymi przestrzega sam autor.

Niezależnie od tego, czy forma książki nam odpowiada czy nie, trzeba przyznać, że ten sposób przedstawiania faktów naprawdę zapada w pamięć. Gdy w zupełnie innej książce trafiłam na jednego z "koksów", od razu przypomniały mi się wszystkie informacje na jego temat i bez trudu dopasowałam je do opisywanej w książce sceny. Skoro więc forma w jakiś sposób się sprawdza i istnieje realna szansa, że pozyskana tu wiedza choć w minimalnym stopniu przyda się na zajęciach z histori to ... czemu nie? Czasami warto skusić się na coś nietypowego, co przy odrobinie szczęścia nie tylko Was rozbawi, ale i czegoś nauczy. Zachęcam więc do eksperymentowania i poznawania historii, której na próżno szukać w standardowych podręcznikach.

30.06.2017

Kapitan Nauka: Puzzle XXL Plac zabaw 2-4 lata

 
 
Ilustracja: Maciej Szymanowicz
ISBN: 978-83-7788-716-5
Data wydania: maj 2016


Układanie puzzli to jedno z najbardziej ulubionych zajęć większości maluchów. Zwykle zaczyna się od puzzli drewnianych, z czasem dochodzą też puzzle składające się z dwóch elementów. Z reguły dzieci tak bardzo lubią się nimi zajmować, że szybko można zwiększać poziom trudności i proponować zestawy o większej liczbie elementów. Jakiś czas temu pisałam już o bardzo ładnych i ciekawych puzzlach "Pory roku" (wpis
TUTAJ), którymi moja córka nadal bardzo chętnie się bawi. Niedawno wprowadziłam również inny zestaw, który pojawił się w serii Kapitan Nauka, a mianowicie Kapitan Nauka: Puzzle XXL Plac zabaw 2-4 lata.

Puzzle składają się z 15 dużych, tekturowych elementów, które z łatwością dopasuje większość dwulatków. Układając puzzle maluchy ćwiczą motorykę małą, rozpoznawanie kształtów, a także rozwijają wyobraźnię, spostrzegawczość i umiejętność koncentracji. Po raz kolejny największym atutem układanki jest przedstawiona na niej ilustracja. Kolorowy i radosny plac zabaw to motyw bliski każdemu dziecku. Puzzle mogą więc być świetnym pretekstem do rozmów na temat różnorodnych zajęć na świeżym powietrzu. Kto wie, być może na obrazku dziecko wypatrzyło coś, czego jeszcze nigdy nie robiło, a bardzo chciałoby wypróbować?
 

 
 
Wielokrotnie chwaliłam już praktyczne i trwałe opakowania produktów z serii Kapitan Nauka. Mamy ich już całkiem sporo, są często używane i jak dotąd ani jedno z nich nie uległo zniszczeniu. Naprawdę warto zatrzymać wszystkie pudełka. W ten sposób łatwo zachować porządek, a dziecko bez trudu znajdzie zestaw, którym ma ochotę się pobawić.

Puzzle XXL Plac zabaw 2-4 lata z serii Kapitan Nauka okazały się strzałem w dziesiątkę. Jestem pewna, że przyjdzie nam je układać naprawdę wiele razy, a z czasem zawisną w dziecięcym pokoju, stając się jego sympatyczną ozdobą. Miłośników przyrody zachęcam również do zapoznania się z zestawem
Kapitan Nauka: Puzzle XXL Mieszkańcy drzewa 2-4 lata. Oba zestawy gorąco polecam.

27.06.2017

"Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka? Wspólne gry i twórcze zabawy, dzięki którym rozwiniesz jego zdolności" Krzysztof Minge, Natalia Minge







Seria: Samo Sedno
Wydawnictwo: Edgard

data wydania: 2011
ISBN: 9788377880210
liczba stron: 224






Gdy na świat przychodzi małe dziecko, mamy wrażenie, że jest to stworzenie zupełnie bezbronne i nieporadne. Tym bardziej zaskakuje wiadomość, że te maleńkie istotki dysponują większą potencjalną inteligencją niż wielu wielkich myślicieli kiedykolwiek zdołało wykorzystać. Równie kontrowersyjne wydaje się być stwierdzenie, że 3-latek może już biegle czytać, liczyć (mówimy o różnorodnych działaniach, nie tylko dodawniu), a także biegle władać językiem obcym. Właśnie tego typu rewelacje znajdziecie w książce "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." małżeństwa Minge.
 
Natalia i Krzysztof Minge pracują jako psycholodzy specjalizujący się we wspomaganiu rozwoju intelektualnego najmłodszych dzieci. Swoje autorskie programy nauczania konstruują w oparciu o doświadczenie takich autorytetów jak Glenn Doman, Edward de Bono czy Gordon Dryden. Co bardzo ważne, nie są jedynie teoretykami, ale również rodzicami trójki dzieci, które są dla nich niewyczerpanym źródłem inspiracji.
 
Nie ukrywam, że do książki podeszłam z pewną dozą niedowierzania, nawet jeśli autorzy już na samym początku opowiadają o tym, co w pierwszych latach życia osiągnęły ich własne dzieci. Trudno wyrwać się z utartych przekonań na temat bezradności niemowlaków. Państwo Minge popierają jednak swoją teorię argumentami, które może zauważyć niemal każdy rodzic. Czy nie zaskakuje Was fakt, że gdy małe dziecko wchodzi do pokoju, w którym zmieniono maleńki detal, niemal zawsze od razu zwraca na to uwagę. Tak, dziecko ma niewyobrażalny wręcz potencjał i w dużym stopniu to rodzice decydują o tym, jaki będzie miało start w przyszłości.
 
Z książki "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." dowiecie się m.in., jak kreatywnie wspomagać rozwój dziecka już od pierwszych miesięcy życia, jak w pełni wykorzystać jego wrodzony potencjał i rozwijać zdolności. Choć początkowo trudno w to uwierzyć, nawet nauka czytania, matematyki czy języków obcych może być okazją do fantastycznej zabawy i sposobem na przyjemne spędzanie czasu. Wskazówki i porady opracowane przez autorów pozwalają lepiej zrozumieć potrzeby malucha. Dzięki licznym ćwiczeniom, ciekawostkom oraz przykładom dowiecie się, jak bez presji i stresu zachęcić dziecko do poszerzania wiedzy i jak obudzić w nim pasję małego odkrywcy.
 
Bardzo cieszy mnie fakt, że autorzy doskonale zdają sobie sprawę, jak do ich książki podejdzie większość rodziców i potrafią do siebie przekonać zarówno niedowiarków, jak i przesadnych entuzjastów. Tym pierwszym tłumaczą, że wszystko, o czym piszą, jest swoistym "bonusem" do wychowania malucha i fakt, że nie zdecydują się uczyć niemowlaka matematyki nie oznacza, że są złymi rodzicami. Dziecku można dostarczyć ważnych bodźców nawet podczas zwykłych spacerów - do tego nie potrzeba ani wielkich nakładów czasowych ani finansowych, a i tak wpływa się na prawidłowy rozwój pociechy. Zapał przesadnych entuzjastów autorzy próbują nieco przytemperować. Choć sesje z dzieckiem trwają bardzo krótko, aby właściwie się do nich przygotować, rodzic potrzebuje dużo czasu i cierpliwości. Zanim więc zdecydujemy się na najbardziej intensywny wariant, warto zapytać się, czy rzeczywiście dysponujemy odpowiednim zasobem czasu i chęci.
 
Do poradnika warto również sięgnąć, aby przeczytać o dobroczynnym działaniu kontaktu dziecka z rodzicem. W dzisiejszych czasach tak chętnie korzystamy z wózków i kolorowych zabawek, dzięki którym dziecko dłużej leży spokojnie w łóżeczku. Matki, które noszą swoje maleństwa lub śpią razem z nimi w łóżku wysłuchują, że je rozpuszczają i najzwyczajniej w świecie postępują źle. Tymczasem kontakt z rodzicem jest dziecku bardzo potrzebny i przekłada się na lepsze samopoczucie i właściwy rozwój. Wreszcie, przeczytacie tutaj o bardzo szkodliwym oddziaływaniu telewizji na malucha, jak również o tym, że większość bardzo drogich, "edukacyjnych" zabawek tak naprawdę ma niewiele wspólnego z rozwojem najmłodszych. W największym skrócie, poradnik "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." jest prawdziwą kopalnią wiedzy na temat tego, jak najlepiej wykorzystać potencjał, jaki na świat przynosi ze sobą każdy noworodek.
 
Książka "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." może budzić pewne kontrowersje, ponieważ trudno jest zmienić przekonania na temat dzieci, które przez lata uważaliśmy za prawdziwe. Aby uwierzyć, trzeba przede wszystkim zrozumieć, jak pracuje mózg małego dziecka, jak również, że zawarte tu metody nauki nie mają nic wspólnego z tym, z czym mieliśmy do czynienia w szkole. Nawet jeśli nie jesteście przekonani do nauki maluchów czytania, liczenia, czy języków obcych, po poradnik warto sięgnąć z uwagi na szereg przydatnych wskazówek dotyczących zupełnie zwyczajnych sytuacji w życiu każdych rodziców. Sposób, w jaki kładziemy dziecko w łóżeczku, kwestia noszenia, kołysania, wspólnych spacerów to żadne wymysły, a mimo to chwile, w których możemy popełnić duży błąd lub zrobić coś dobrego. "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." jest jednym z najlepszych poradników dla rodziców małych dzieci, z jakimi miałam do czynienia i jestem przekonana, że jeśli tylko zachowamy otwarty umysł, wyniesiemy z niego wiele dobrego. Zachęcam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...