18.07.2017

"Lśnienie" Stephen King



Autor: Stephen King
Tłumaczenie: Zofia Zinserling
Cykl: Lśnienie (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
tytuł oryginału: The Shining
data wydania: 2016
ISBN: 9788380694422
liczba stron: 543




"Lśnienie" Stephena Kinga zdaniem wielu czytelników stanowi literacki horror wszechczasów. Nawet jeśli nie popieramy tej tezy, trudno nie docenić jego wpływu na cały gatunek literacki. Kto wie, być może żyjemy obecnie w czasach, gdy tego typu książka nie potrafi już aż tak wstrząsnąć i przerazić jak kiedyś. Mimo to nawet dzisiaj trudno odmówić Kingowi wyobraźni, umiejętnego budowania napięcia i dreszczyku autentycznych emocji.

Były nauczyciel, Jack Torrance, otrzymuje prace dozorcy w opuszczonym na czas zimowy górskim hotelu. Liczy na to, że w tym spokojnym, odciętym od reszty świata miejscu odnajdzie chęć do skończenia długo pisanej już powieści. Faktycznie, wystarczy kilka dni by cała rodzina zdana była wyłącznie na siebie. Niedługo po tym, gdy śnieg odcina im drogę ucieczki, obdarzony telepatycznymi zdolnościami Danny, pięcioletni syn Jacka, odkrywa, że hotel jest nawiedzony. Duchy zdają się mieć szczególny wpływ na jego ojca. Szybko staje się jasne, że w tym miejscu rozegra się walka na śmierć i życie...

O "Lśnieniu" napisano już tak wiele, że po prostu nie sposób napisać o nim czegoś nowego. Na dobre wpisał się do klasyki horroru i sprawił, że wielu gości unika w hotelach pokoju o numerze 217. Fantastyczna ekranizacja z niepowtarzalnym Nicholsonem przysporzyła mu kolejnych fanów i sprawiła, że o Kingu usłyszeli nawet ci, którzy księgarnie omijają szerokim łukiem. Jak już wspomniałam, książka nie przeraża już tak jak kiedyś, no chyba, że jest jedną z pierwszych w tym gatunku, jaką czytamy. Mimo to dostarcza czytelnikowi sporo emocji i z ogromną łatwością trafia do ludzkiej wyobraźni. Jest coś w stylu Kinga, co sprawia, że jego książki czyta się tak, jakby oglądało się interesujący film. Plastyczne opisy, nastrojowe tło, budowanie napięcia, efektowne zwroty akcji - wszystko jest idealnie zgrane. Choć książka jest dość obszerna, czyta się ją bardzo szybko. Zapewnie niejedna osoba zdecyduje się dla niej zarwać noc.

Niektórzy uważają Kinga za absolutnego mistrza, do innych zupełnie nie przemawia. Niezależnie od tego, jaki mamy do niego stosunek, myślę, że istnieją książki, które powinno się poznać i "Lśnienie" zdecydowanie jest jedną z nich. To historia, która działa na wyobraźnię czytelnika i wyzwala w nim szereg emocji. Jedna z najciekawszych powieści w dorobku pisarza, dlatego też zachęcam do lektury.

14.07.2017

"Miłosna kareta Anny J." Janina Lesiak



Autor: Janina Lesiak
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
data wydania: sierpień 2016
ISBN: 9788377792858
liczba stron: 224







Anna Jagiellonka była córką wielkiej królowej Bony z włoskiego rodu Sforzów i Zygmunta Jagiellona zwanego Starym. W jej życiu znaczącą rolę odegrało czterech polskich królów: jej brat Zygmunt August, niedoszły mąż Henryk Walezy, faktyczny mąż Stefan Batory i siostrzeniec Zygmunt I Waza. Każdego z nich na swój sposób bardzo kochała, sama niestety doświadczyła bardzo niewiele miłości...

Janina Lesiak jest pisarką, która pragnie przybliżyć czytelnikowi postaci niezwykłych, ale niestety zapomnianych kobiet, które swego czasu odgrywały bardzo znaczące role. Nie chodzi tylko o to, by podkreślić ich dokonania, ale bardziej by pokazać, jak wyglądało ich życie, z jakimi borykały się problemami, o czym marzyły. Nie inaczej jest w "Miłosnej karecie...", która opowiada o relacjach Anny Jagiellonki z czteroma władcami. Każdy z nich był jej wyjątkowo bliski, jednak żaden nie potrafił docenić jej oddania. Całość napisana jest w formie pamiętnika i choć liczy sobie niewiele ponad 200 stron jest naprawdę bogata w treść.

Autorka nie tylko pokazuje losy nietuzinkowej kobiety, ale również "odczarowywuje" romantyczne wyobrażenie życia królowych i księżniczek. W książce pojawiają się osoby, które pomimo tytułów, cierpią głód i nędzę, zapadają na bolesne choroby, cierpią niedolę i katusze.

Annie Jagiellonce przyszło żyć w burzliwych czasach, co sprawia, że jej losy czyta się z jeszcze większym zainteresowaniem. Myślę, że książka może spodobać się zarówno historykom, jak również osobom, które chętnie poznają szczegóły życia niezwykłych osobistości. Piękna oprawa książki sprawia, że może się ona stać miłym i wartościowym prezentem.

Janina Lesiak potrafi pięknie i przejmująco nakreślić sylwetki swoich bohaterów i choć żyjemy w zupełnie innych czasach, stają się oni nam bardzo bliscy. "Miłosna kareta Anny J." to bardzo udana powieść, która zaostrza apetyt na więcej takich historii. Pozostaje mieć nadzieję, że autorka napisze ich dużo więcej i "przywróci do życia" wiele niezwykłych kobiet, które gdzieś przepadły na kartach historii. Zachęcam.

11.07.2017

"Akrobaci" Zofia Mossakowska




Autor: Zofia Mossakowska
Wydawnictwo: JanKa
data wydania: 20 maja 2016
ISBN: 9788362247448
liczba stron: 272




 
 
O niepełnosprawności pisze się trudno. Tylko niektórym udaje się ciekawie opisać walkę z przeciwnościami losu i własnymi ograniczeniami, na tym jednak zwykle się kończy. Bo i jak interesująco pisać o tym, że ktoś się poddał własnej ułomności? Chyba jeszcze trudniej pisać o starości i odrzuceniu. Cóż bowiem może być w tym interesującego? Tematy niby tak mało atrakcyjne, a mimo to można było sklecić z nich coś wyjątkowego. Problemy ciężkie i toporne złożyły się na książkę świeżą i niebanalną.

Antek porusza się na wózku. Społeczeństwo coraz bardziej spycha go na margines. Brak jakichkolwiek perspektyw sprawia, że nie widzi on większego sensu w ćwiczeniach, dzięki którym mógłby odzyskać nieco więcej samodzielności. Nela jest piękną i interesującą kobietą. Niestety w jej życiu pojawił się mężczyzna, który nie zasługiwał na jej miłość. Choć mogłaby nawiązać nową znajomość, wybiera opiekę nad Antkiem i skazuje się na osamotnienie, jakie często doskwiera opiekunom osób niepełnosprawnych. Paradoksalnie właśnie za sprawą tych dwóch osób, wiele ludzi osamotnionych i doświadczonych przez los ponownie nabiera chęci do życia. Niecodzienna para prowadzi bowiem firmę wysyłającą listy do osób, do których nikt już nie pisze. Wykreowany przez nich Przyjaciel to ktoś, kto próbuje podtrzymać ich na duchu i wsłuchuje się w ich problemy, ilekroć zechcą mu je powierzyć. Tego typu działalność może mieć jednak skutki uboczne. Wrażliwy chłopak coraz bardziej zagłębia się w problemy osób, z którymi koresponduje. Szczególnie przejmuje go los młodej, zagubionej w swoich uczuciach dziewczyny...

"Akrobaci" to jedna z tych historii, które naprawdę trudno opisać słowami. Gdziekolwiek by się zaczęło, ma się wrażenie, że nie wspomniało się o czymś ważnym i nie oddaje wszystkich wartości tej książki. To historia, która mówi o ułomnościach, osamotnieniu (z różnych przyczyn), starości, ale robi to w całkowicie zaskakujący sposób. Osoby starsze często uchodzą za bardzo bierne, mało zainteresowane tym, co dzieje się wokół nich. W "Akrobatach" pokazują całkiem inne oblicze. Żywo interesują się losami bliskich i paradoksalnie często potrafią dostrzec to, co całkowicie umyka ich "aktywnym" krewnym. Antek jest niepełnosprawny, jednak w "Akrobatach" niewiele znajdziemy informacji o problemach, z jakimi borykają się osoby z ograniczeniami. Jeśli już, to wspomina o nich mimochodem. Nawet jeśli nie walczy, nie komplementuje swej choroby, w jego życiu jest jeszcze dość miejsca na wiele innych spraw. Nela, choć zagubiona w swoim otoczeniu, potrafi świetnie wczuć się w sytuacje swoich korespondentów. Ma w sobie masę mądrości, którą chojnie dzieli się z zupełnie obcymi jej ludźmi. Sprawia, że zapominają o tym, że za każdy z jej listów muszą płacić. Przyjaciel staje się dla nich tak ważny, że w chwili jego "załamania" czują się zobowiązani, by mu pomóc i go wspierać.

"Akrobaci" to również wyraz tęsknoty za piękną, choć już prawie zapomnianą sztuką pisania listów. Teoretycznie żyjemy w czasach, w których komunikacja jest o wiele łatwiejsza. Ciągle dzwonimy, czatujemy, a mimo to tak mało sobie mówimy. Nieustannie wysyłane wiadomości nie mają w sobie nic, co było by warte zachowania i zapamiętania. Słowa już parę chwil po ich przesłaniu, czy wypowiedzeniu popadają w niepamięć. Nie ma już tej chwili refleksji nad kartką, prób uporządkowania i nazwania myśli. Po lekturze tej książki człowiek nabiera chęci, by cofnąć czas. Podejrzewam, że niejedna osoba poczuje również usilną potrzebę odnalezienia starej papeterii...

Choć tematyka "Akrobatów" wydaje się być bardzo refleksyjna, książka zupełnie się nie dłuży. Odnosi się wrażenie, że dzieje się w niej naprawdę wiele. Być może dzieje się tak za sprawą tekstu listów wielu korespondentów, a może po prostu fabuła jest tak niecodzienna, że całkowicie zatracamy się w lekturze? Jedno jest pewne, książka jest na tyle niepowtarzalna, że warto zaryzykować jej lekturę. Napisana na bardzo dobrym poziomie, bogata w treść, niesamowicie uniwersalna - tak niezwykła, a mimo to zupełnie niepozorna. Takie perełki w literackim świecie powinny pojawiać się zdecydowanie częściej. Zachęcam.

07.07.2017

"Córka doskonała" Amanda Prowse





Tłumaczenie: Anna Sauvignon
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
tytuł oryginału: Perfect daughter
data wydania: 17 marca 2017
ISBN: 9788365506924
liczba stron: 408





 
Każdy młody człowiek ma jakieś marzenia i bardzo konkretne wyobrażenia odnośnie swojej przyszłości. Jedni pragną podróżować, inni zdobyć świetną pracę i pławić się w luksusie, jeszcze inni dokonać czegoś naprawdę ważnego i uczynić świat nieco lepszym. Czas mija i przychodzi dzień, gdy taki człowiek uświadamia sobie, że jego życie potoczyło się zupełnie inaczej niż zakładał. Miało być wyjątkowo, jest raczej przeciętnie. Dni przemykają pomiędzy palcami i zdają się nic nie znaczyć... Scenariusz, który tak często pisze życie stał się podstawą powieści "Córka doskonała". Jej główna bohaterka jest święcie przekonana, że przegrała swoje życie, całkowicie poświęcając się dla innych. Prawda zdaje się być jednak nieco inna.

Jackie mogłaby uchodzić za szczęściarę. Mieszka w urokliwej posiadłości z widokiem na morze, ma kochającego męża i córkę, wiedzie całkiem spokojne życie. Sęk w tym, że wymarzyła sobie zupełnie inny scenariusz. Zamiast wychowywać dzieci, miała podróżować i zdobywać świat. W jej marzeniach nie było miejsca na opiekę nad matką z Alzheimerem. Przy jej boku miał stać zupełnie inny mężczyzna. Jackie jest przekonana, że jej przeznaczenie już się dokonało, poświęciła wszystko dla rodziny i już nic nie można zmienić. Wszystko, czego teraz pragnie, to powstrzymać córkę od popełnienia podobnych "błędów". Ta jednak zdaje się być wyjątkowo oporna na przestrogi. Kto postawi na swoim?

Powieść porusza bardzo bliski człowiekowi problem. Życie bardzo rzadko przebiega według naszego pierwotnego planu. Częściej musimy go modyfikować, stawiać czoło kolejnym przeciwnościom losu. Dni powszednieją i zdają się nie mieć żadnego znaczenia. Trudno dostrzec coś wyjątkowego w codziennej rutynie. Czasem człowiek uczepia się myśli, że jeżeli sam źle pokierował swym życiem, przynajmniej spróbuje inaczej pokierować życiem swoich dzieci. Problem polega jednak na tym, że te mają własne marzenia, które niekoniecznie muszą pokrywać się z naszymi.

Anna Sauvignon bardzo dobrze nakreśliła sylwetkę kobiety, która nie potrafi dostrzec tego, co w jej życiu naprawdę dobre. Desperacko trzyma się przekonania, że z innym mężczyzną wiodłaby zupełnie inne, ekscytujące życie. Na domiar złego jej córka zdaje się podążać drogą tych samych błędów. Jackie nie może pogodzić się z myślą, że ta, dla której tak wiele poświęciła, może stać się kolejną, bolesną "porażką". Żyjąc przeszłością bardzo trudno jej odnaleźć radość życia.

Bohaterka będzie miała okazję zweryfikować swoje marzenia i wreszcie zacznie dostrzegać świat dookoła siebie takim, jaki on naprawdę jest. Większość z nas podobnej szansy nie dostanie, być może właśnie dlatego warto przeczytać tę książkę i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Choć "Córka doskonała" nie jest powieścią szczególnie dynamiczną czy zaskakującą, porusza problem bliski wielu ludziom i dlatego staje się niezmiernie bliska czytelnikom. Do lektury zachęcam przede wszystkim osoby preferujące "życiowe" książki, zmuszające czytalnika do refleksji nad własnym życiem i postępowaniem.

04.07.2017

"Historia bez cenzury 2. Polskie koksy" Wojciech Drewniak




Autor: Wojciech Drewniak
Seria: Historia bez cenzury
Wydawnictwo: Znak Horyzont

data wydania: 8 maja 2017
ISBN: 9788324041961
liczba stron: 304


 
 
 
 
 
 
Wojciech Drewniak jest twarzą kanału „Historia Bez Cenzury”. Krótkie, humorystyczne filmiki, mające przybliżyć internautom historię Polski, stały się na tyle popularne, że Drewniak mógł sobie pozwolić na wydanie swoich historycznych przemyśleń w formie papierowej. Pierwsza książka z serii "Historia bez cenzury" okazała się sporym sukcesem, nic więc dziwnego, że autor poszedł za ciosem i wydał kolejną.

Tematem pierwszego tomu byli królowie, drugi poświęcono natomiast takim "polskim koksom" jak Zawisza Czarny, Stefan Czarnecki, Józef Poniatowski czy… Niedźwiedź Wojtek. W stosunkowo krótkich rozdziałach autor przybliża nam ich sylwetki, praktycznie pomijając daty, a koncentrując się na zdarzeniach bardziej kontrowersyjnych i o wiele bardziej atrakcyjnych dla młodego odbiorcy. I tak dowiemy się który "koks" zagrał w młodości małą dziewczynkę, a który potrafił zorganizować naprawdę odlotowe imprezy, na których można było się zasiedzieć nawet kilka ...lat.

Książka wzbudza bardzo różne emocje. Już jedno spojrzenie na okładkę wystarczy, by zdać sobie sprawę, że mamy do czynienia z książką, w której historia jest potraktowana ze sporym przymrużeniem oka. Jest bardzo lekko i zabawnie, Problem w tym, że momentami naprawdę trudno ocenić, na ile autentyczne są opisywane tu zdarzenia. Brak jakichkolwiek odnośników do poważniejszych źródeł i czasem czytelnik może mieć poważne wątpliwości, czy to, o czym właśnie czyta wydarzyło się naprawdę, czy też padł ofiarą skrótu myślowego, przed którymi przestrzega sam autor.

Niezależnie od tego, czy forma książki nam odpowiada czy nie, trzeba przyznać, że ten sposób przedstawiania faktów naprawdę zapada w pamięć. Gdy w zupełnie innej książce trafiłam na jednego z "koksów", od razu przypomniały mi się wszystkie informacje na jego temat i bez trudu dopasowałam je do opisywanej w książce sceny. Skoro więc forma w jakiś sposób się sprawdza i istnieje realna szansa, że pozyskana tu wiedza choć w minimalnym stopniu przyda się na zajęciach z histori to ... czemu nie? Czasami warto skusić się na coś nietypowego, co przy odrobinie szczęścia nie tylko Was rozbawi, ale i czegoś nauczy. Zachęcam więc do eksperymentowania i poznawania historii, której na próżno szukać w standardowych podręcznikach.

30.06.2017

Kapitan Nauka: Puzzle XXL Plac zabaw 2-4 lata

 
 
Ilustracja: Maciej Szymanowicz
ISBN: 978-83-7788-716-5
Data wydania: maj 2016


Układanie puzzli to jedno z najbardziej ulubionych zajęć większości maluchów. Zwykle zaczyna się od puzzli drewnianych, z czasem dochodzą też puzzle składające się z dwóch elementów. Z reguły dzieci tak bardzo lubią się nimi zajmować, że szybko można zwiększać poziom trudności i proponować zestawy o większej liczbie elementów. Jakiś czas temu pisałam już o bardzo ładnych i ciekawych puzzlach "Pory roku" (wpis
TUTAJ), którymi moja córka nadal bardzo chętnie się bawi. Niedawno wprowadziłam również inny zestaw, który pojawił się w serii Kapitan Nauka, a mianowicie Kapitan Nauka: Puzzle XXL Plac zabaw 2-4 lata.

Puzzle składają się z 15 dużych, tekturowych elementów, które z łatwością dopasuje większość dwulatków. Układając puzzle maluchy ćwiczą motorykę małą, rozpoznawanie kształtów, a także rozwijają wyobraźnię, spostrzegawczość i umiejętność koncentracji. Po raz kolejny największym atutem układanki jest przedstawiona na niej ilustracja. Kolorowy i radosny plac zabaw to motyw bliski każdemu dziecku. Puzzle mogą więc być świetnym pretekstem do rozmów na temat różnorodnych zajęć na świeżym powietrzu. Kto wie, być może na obrazku dziecko wypatrzyło coś, czego jeszcze nigdy nie robiło, a bardzo chciałoby wypróbować?
 

 
 
Wielokrotnie chwaliłam już praktyczne i trwałe opakowania produktów z serii Kapitan Nauka. Mamy ich już całkiem sporo, są często używane i jak dotąd ani jedno z nich nie uległo zniszczeniu. Naprawdę warto zatrzymać wszystkie pudełka. W ten sposób łatwo zachować porządek, a dziecko bez trudu znajdzie zestaw, którym ma ochotę się pobawić.

Puzzle XXL Plac zabaw 2-4 lata z serii Kapitan Nauka okazały się strzałem w dziesiątkę. Jestem pewna, że przyjdzie nam je układać naprawdę wiele razy, a z czasem zawisną w dziecięcym pokoju, stając się jego sympatyczną ozdobą. Miłośników przyrody zachęcam również do zapoznania się z zestawem
Kapitan Nauka: Puzzle XXL Mieszkańcy drzewa 2-4 lata. Oba zestawy gorąco polecam.

27.06.2017

"Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka? Wspólne gry i twórcze zabawy, dzięki którym rozwiniesz jego zdolności" Krzysztof Minge, Natalia Minge







Seria: Samo Sedno
Wydawnictwo: Edgard

data wydania: 2011
ISBN: 9788377880210
liczba stron: 224






Gdy na świat przychodzi małe dziecko, mamy wrażenie, że jest to stworzenie zupełnie bezbronne i nieporadne. Tym bardziej zaskakuje wiadomość, że te maleńkie istotki dysponują większą potencjalną inteligencją niż wielu wielkich myślicieli kiedykolwiek zdołało wykorzystać. Równie kontrowersyjne wydaje się być stwierdzenie, że 3-latek może już biegle czytać, liczyć (mówimy o różnorodnych działaniach, nie tylko dodawniu), a także biegle władać językiem obcym. Właśnie tego typu rewelacje znajdziecie w książce "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." małżeństwa Minge.
 
Natalia i Krzysztof Minge pracują jako psycholodzy specjalizujący się we wspomaganiu rozwoju intelektualnego najmłodszych dzieci. Swoje autorskie programy nauczania konstruują w oparciu o doświadczenie takich autorytetów jak Glenn Doman, Edward de Bono czy Gordon Dryden. Co bardzo ważne, nie są jedynie teoretykami, ale również rodzicami trójki dzieci, które są dla nich niewyczerpanym źródłem inspiracji.
 
Nie ukrywam, że do książki podeszłam z pewną dozą niedowierzania, nawet jeśli autorzy już na samym początku opowiadają o tym, co w pierwszych latach życia osiągnęły ich własne dzieci. Trudno wyrwać się z utartych przekonań na temat bezradności niemowlaków. Państwo Minge popierają jednak swoją teorię argumentami, które może zauważyć niemal każdy rodzic. Czy nie zaskakuje Was fakt, że gdy małe dziecko wchodzi do pokoju, w którym zmieniono maleńki detal, niemal zawsze od razu zwraca na to uwagę. Tak, dziecko ma niewyobrażalny wręcz potencjał i w dużym stopniu to rodzice decydują o tym, jaki będzie miało start w przyszłości.
 
Z książki "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." dowiecie się m.in., jak kreatywnie wspomagać rozwój dziecka już od pierwszych miesięcy życia, jak w pełni wykorzystać jego wrodzony potencjał i rozwijać zdolności. Choć początkowo trudno w to uwierzyć, nawet nauka czytania, matematyki czy języków obcych może być okazją do fantastycznej zabawy i sposobem na przyjemne spędzanie czasu. Wskazówki i porady opracowane przez autorów pozwalają lepiej zrozumieć potrzeby malucha. Dzięki licznym ćwiczeniom, ciekawostkom oraz przykładom dowiecie się, jak bez presji i stresu zachęcić dziecko do poszerzania wiedzy i jak obudzić w nim pasję małego odkrywcy.
 
Bardzo cieszy mnie fakt, że autorzy doskonale zdają sobie sprawę, jak do ich książki podejdzie większość rodziców i potrafią do siebie przekonać zarówno niedowiarków, jak i przesadnych entuzjastów. Tym pierwszym tłumaczą, że wszystko, o czym piszą, jest swoistym "bonusem" do wychowania malucha i fakt, że nie zdecydują się uczyć niemowlaka matematyki nie oznacza, że są złymi rodzicami. Dziecku można dostarczyć ważnych bodźców nawet podczas zwykłych spacerów - do tego nie potrzeba ani wielkich nakładów czasowych ani finansowych, a i tak wpływa się na prawidłowy rozwój pociechy. Zapał przesadnych entuzjastów autorzy próbują nieco przytemperować. Choć sesje z dzieckiem trwają bardzo krótko, aby właściwie się do nich przygotować, rodzic potrzebuje dużo czasu i cierpliwości. Zanim więc zdecydujemy się na najbardziej intensywny wariant, warto zapytać się, czy rzeczywiście dysponujemy odpowiednim zasobem czasu i chęci.
 
Do poradnika warto również sięgnąć, aby przeczytać o dobroczynnym działaniu kontaktu dziecka z rodzicem. W dzisiejszych czasach tak chętnie korzystamy z wózków i kolorowych zabawek, dzięki którym dziecko dłużej leży spokojnie w łóżeczku. Matki, które noszą swoje maleństwa lub śpią razem z nimi w łóżku wysłuchują, że je rozpuszczają i najzwyczajniej w świecie postępują źle. Tymczasem kontakt z rodzicem jest dziecku bardzo potrzebny i przekłada się na lepsze samopoczucie i właściwy rozwój. Wreszcie, przeczytacie tutaj o bardzo szkodliwym oddziaływaniu telewizji na malucha, jak również o tym, że większość bardzo drogich, "edukacyjnych" zabawek tak naprawdę ma niewiele wspólnego z rozwojem najmłodszych. W największym skrócie, poradnik "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." jest prawdziwą kopalnią wiedzy na temat tego, jak najlepiej wykorzystać potencjał, jaki na świat przynosi ze sobą każdy noworodek.
 
Książka "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." może budzić pewne kontrowersje, ponieważ trudno jest zmienić przekonania na temat dzieci, które przez lata uważaliśmy za prawdziwe. Aby uwierzyć, trzeba przede wszystkim zrozumieć, jak pracuje mózg małego dziecka, jak również, że zawarte tu metody nauki nie mają nic wspólnego z tym, z czym mieliśmy do czynienia w szkole. Nawet jeśli nie jesteście przekonani do nauki maluchów czytania, liczenia, czy języków obcych, po poradnik warto sięgnąć z uwagi na szereg przydatnych wskazówek dotyczących zupełnie zwyczajnych sytuacji w życiu każdych rodziców. Sposób, w jaki kładziemy dziecko w łóżeczku, kwestia noszenia, kołysania, wspólnych spacerów to żadne wymysły, a mimo to chwile, w których możemy popełnić duży błąd lub zrobić coś dobrego. "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." jest jednym z najlepszych poradników dla rodziców małych dzieci, z jakimi miałam do czynienia i jestem przekonana, że jeśli tylko zachowamy otwarty umysł, wyniesiemy z niego wiele dobrego. Zachęcam.

22.06.2017

"Kłamca" Nora Roberts



Autor: Nora Roberts
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Wydawnictwo: Edipresse Książki

tytuł oryginału: The Liar
data wydania: 14 czerwca 2017
ISBN: 9788379457908
liczba stron: 560





 
 
Nora Roberts należy do najbardziej popularnych i niezwykle płodnych, współczesnych pisarek. W jej dorobku znalazło się już ponad 200 powieści. Większość z nich to połączenie romansu, powieści przygodowej, sensacyjnej i obyczajowej, choć próbowała sił również w innych gatunkach. W roku 2015 wydała powieść o tytule "Kłamca", która kilka dni temu doczekała się również polskiego tłumaczenia.
 
Shelby Pomeroy uchodzi za osobę, do której naprawdę uśmiechnął się los. Będąc nastalotką z niewielkiego miasteczka, poznaje zabójczo przystojego i bogatego mężczyznę, który traci dla niej głowę. Razem z nim wyrusza na podbój świata, po jakimś czasie mieszka już w luksusowym domu i zajmuje się przeuroczą córeczką. Brzmi niczym w bajce ... i niestety okazuje się być bajką. Mąż Shelby ginie w tajemniczym wypadku, a ona sama odkrywa, że przez kilka lat żyła w fikcyjnym świecie. Jej mąż był oszustem i zdrajcą, pozostawił jej niespłacone rachunki i poczucie ogromnego rozczarowania. Z córką i ogromnymi długami powraca w rodzinne strony, jednak przeszłość tak łatwo nie pozwoli o sobie zapomnieć...
 
Ładnie wydana książka z niezwykle poczytnym nazwiskiem od razu wyróżnia się na półce i myślę, że wiele osób postanowi zatracić się w niej podczas letniego lenistwa. I słusznie, bo myślę, że do tego wprost idealnie się nadaje. Historia jest stosunkowo prosta, ale wciągająca. Łatwo wczuć się w sytuację bohaterów, spekulować na temat ich przyszłości. Postać córeczki głównej bohaterki nadaje całości nieco humoru i świeżości. Rodzina, do której Shelby wraca to ludzie niezwykle ciepli i życzliwi, co automatycznie wprawia czytelnika w dobry humor. Do tego dochodzi jeszcze wątek kryminalny, który dodaje do fabuły odrobinę napięcia. To wszystko sprawia, że choć książka liczy sobie ponad 500 stron, czyta się ją szybko i przyjemnie. Najpoważniejszym zarzutem wobec książki jest dla mnie fakt, że niestety autorce zupełnie nie udało się mnie zaskoczyć. Kulminacyjną scenę byłam w stanie przewidzieć już na samym początku książki. Podobny motyw wykorzystano już w zbyt wielu powieściach i filmach. Szkoda, bo czytanie książki której zakończenia jesteśmy absolutnie pewni, nie jest już aż tak ekscytujące i wciągające.
 
Nora Roberts zdobyła już rzeszę wiernych czytelników, myślę więc, że książki nie muszę specjalnie polecać. Niemniej dodam, że to dobry typ na lekką, przyjemną, letnią lekturę, szczególnie dla wielbicielek romansów.

17.06.2017

Kapitan Nauka: 100 zabaw z koparką Barbarką



Autor: Bożena Dybowska, Anna Grabek
ISBN: 978-83-7788-714-1
Wydawnictwo: Edgard
Wydanie: Warszawa 2016




Seria "100 zabaw" ma na celu rozwijać kompetencje matematyczne, logiczne i językowe u dzieci już od 3. roku życia. Zestaw "100 zabaw z koparką Barbarką" przeznaczony jest dla dzieci w wieku 5-6 lat. Dzieci poznają tutaj pojazdy, znaki drogowe i pomogą koparce Barbarce bezpiecznie poruszać się w miejskiej dżungli. To ogromny zbiór różnorodnych, bardzo ciekawych zadań, które zapewnią dziecku zajęcie na długi czas.
 
W zestawie znalazła się książka z krótkim opisem i 28 zadaniami, 36 dwustronnych zmywalnych kart z zadaniami i flamaster suchościeralny.


 Autorzy skupili się na następujących zagadnieniach:
- dzielenie wyrazów na głoski i sylaby,
- liczenie w zakresie 10,
- klasyfikacja przedmiotów,
- rozwój spostrzegawczości i myślenia logicznego,
- przygotowanie do nauki pisania.



Duża różnorodność zadań sprawia, że każde z dzieci znajdzie tu dla siebie coś ciekawego. Niektóre zadania wykonają nawet 4-latki. Przy innych będzie potrzebne wsparcie ze strony starszej osoby. Jeżeli do wykonania zadań użyjemy załączonego w zestawie flamastra, rozwiązania bez trudu będziemy mogli zetrzeć, a karty wykorzystywać wielokrotnie. Tradycyjnie już całość została zamknięta w praktycznym pudełku ze sznurkiem (tekturowa "torebka"), dzieki czemu karty bez problemu można zabrać do auta, czy też lekarza.
 
Zestaw "100 zabaw z koparką Barbarką" zdecydowanie spełnił moje oczekiwania. Jestem pod dużym wrażeniem fantazji autorów w tworzeniu interesujących zarówno pod względem treści, jak i oprawy zadań. Jak już wspomniałam, zestaw zapewni dziecku zajęcie na wiele godzin, myślę jednak, że wkrótce skuszę się na kolejne zestawy z tej serii. Do dyspozycji mamy bowiem również:
 
 
Kapitan Nauka: "100 zabaw z koparką Barbarką" to wyjątkowy zestaw rozwijających zadań, które przybliżą dziecku świat pojazdów, wzbogacą słownictwo i pobudzą dziecięcą wyobraźnię. Ćwiczenia przygotowane przez doświadczonych pedagogów wspierają rozwój grafomotoryczny, przygotowują do nauki pisania, ale również zapewniają dziecku i opiekunowi wiele godzin wspólnej, twórczej rozrywki. Gorąco zachęcam do zapoznania się z całą serią.

14.06.2017

"Ballada o czarownicy" Paweł Rochala



Autor: Paweł Rochala
Wydawnictwo: Czarno na Białym

data wydania: 22 marca 2017
ISBN: 9788364374265
liczba stron: 628





 
 
 
 
Czasem mamy szczęście trafić na książkę, która urzeka nas już samym opisem fabuły. Zaledwie tych parę zdań sprawia, że po prostu musimy ją zdobyć, a gdy już ją zdobędziemy, musimy jak najszybciej przeczytać. Właśnie takie uczucie wzbudziła we mnie "Ballada o czarownicy" Pawła Rochali. Gdy wreszcie trafiła do moich rąk, nie mogłam się nadziwić, jak niesamowite historie rodzą się czasem w ludzkiej głowie...

Rok Pański 1241. Ziemie polskie targane są wewnętrznymi waśniami po tym, jak Bolesław III Krzywousty rozdzielił księstwa pomiędzy synami. Początkowo nikt nie chce brać na poważnie zagrożenia w postaci tatarskiego najazdu, co w efekcie doprowadzi do klęski polskiego rycerstwa. Nie na darmo wizje św. Jadwigi z Bożej łaski księżnej śląskiej wskazują na nadchodzący koniec świata... W tych burzliwych czasach kiełkuje miłość między zielarką Anuchą i giermkiem Wojdą. Czy okaże się silniejsza niż niechęć rodziny chłopaka i cała masa niesprzyjających okoliczności? Swoistą walkę o duszę toczą również ze sobą zesłani na ziemię diabeł Janusz i anioł Pietrek. Ich spotkanie doprowadzi do zupełnie nieoczekiwanego obrotu wydarzeń.

"Ballada o czarownicy" to jedna z tych powieści, która od razu przemawia do wyobraźni czytelnika i naprawdę trudno odłożyć ją na bok. Niezwykle sugestywne opisy najazdów tatarskich, strategii starć, przeplatają się z opisem miłosnych (i nie tylko) perypetii mniej i bardziej zamożnych ludzi, a całość doprawiona zostaje odrobiną swojskiej magii...

Naprawdę trudno mi jest wskazać ten wątek w książce, który najbardziej przypadł mi do gustu. Jestem pod dużym wrażeniem histrycznej wiedzy autora, jego dbałości o szczegóły, kompleksowego sposobu przedstawania wydarzeń, jak również umiejętności wplatania fantastycznych elementów tak, aby całość nic nie traciła ze swojej wiarygodności. Wśród barwnych bohaterów znajdziemy zapewne takich, którzy od razu zyskają naszą sympatię, jak również takich, którzy będą nas mocno irytować. Czytelnik będzie mocno kibicował polskiemu rycerstwu podczas starć, jak również ubolewał nad jego klęskami i uciskiem prostych ludzi. Niektóre opisy, jak choćby kopiec ściętych głów, czy sceny torturowania dzieci na dobre pozostają w pamięci. Dobrze, że nawet w tak skomplikowanych czasach nie brakuje miłości, przyjaźni i miłosierdzia.

Powieść w bardzo sugestywny sposób przybliża nam warunkami życia średniowiecznego społeczeństwa, sprawia, że mimochodem poznajemy historię naszego kraju. Przede wszystkim jest to jednak napisana z dużym rozmachem i talentem, niezwykle wciągająca opowieść, którą polecam wszystkim miłośnikom książek. "Ballada o czarownicy" to książka dla której na pewno warto zarwać parę nocy. Zachęcam.

31.05.2017

"Wróbelek z kości" Zana Fraillon





Autor: Zana Fraillon
Tłumaczenie: Paweł Łopatka
Wydawnictwo: Poradnia K

Data wydania:10 maja 2017
ISBN: 9788363960827





 
 
Minęło już wiele miesięcy od chwili, w której media żywo zaczęły interesować się sprawą uchodźców. Trudno było spotkać osobę, która nie miałaby wyrobionej opinii na ten temat. Głównym problemem zdawało się być pytanie: przyjmować czy nie przyjmować? Jedne kraje przyjęły więcej i zaczęły borykać się z konsekwencjami tej decyzji, inne starały się nie przyjmować, a w ich mieszkańcach zaczęła wykluwać się otwarta niechęć, czy nawet nienawiść do "obcych". Dziś sytuacja wygląda nieco inaczej. Temat przestał być tak interesujący. Mało kiedy usłyszymy o kolejnej nadpływającej łodzi, przepychankach na granicach, czy podpaleniach miejsc przeznaczonych dla uchodźców. To, że o tym nie słyszymy, nie oznacza jednak, że ci ludzie zniknęli. Czy zastanawialiście się jak dziś wygląda ich życie? Niezależnie od tego, jak odpowiecie na to pytanie, warto sięgnąć po "Wróbelka z kości" i dowiedzieć się tego, co zbyt często zostaje przemilczane...

Subhi to sympatyczny chłopczyk, obdarzony bogatą wyobraźnią. Uwielbia się bawić z kolegą, wymyślać fantastyczne historie, rysować. Mogłoby się wydawać, że to typowe dziecko z okolicy, różnica polega jednak na tym, że Subhi urodził się w obozie dla uchodźców i nigdy nie miał okazji zobaczyć świata, jaki znajduje się poza tym miejscem. Pewnego dnia poznaje dziewczynkę „z drugiej strony drutów”. To spotkanie stanowi początek zupełnie nowego etapu w jego życiu. Chłopiec poznaje zupełnie nowy świat, tymczasem sytuacja w obozie staje się coraz bardziej napięta. Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce wydarzy się coś bardzo ważnego...

Książka szybko wzbudza zainteresowanie i przemawia do wyobraźni czytelnika. Trudno nie przejąć się losem małego chłopca, który całe życie spędził w niewoli, choć ani on, ani nikt z jego rodziny, nie zrobił nic złego. Oczy chłopca stanowią nasze okno na życie ludzi, którzy, by przeżyć, zmuszeni byłi opuścić swoje domy i dotychczasowe życie. Świat okazał się dla nich mało przyjazny. Co prawda żyją, ale nie mogą swobodnie się poruszać, brakuje im najbardziej podstawowych produktów, czasem nawet wody... Smuci zachowanie osób pracujących w obozie, ogólna zniczulica i jawna niechęć do uchodźców. Zupełnie nie dziwi, że napięcie wzrasta z każdym dniem, choć w głębi duszy chyba czujemy, że ci, którzy zasługują na nasze wsparcie, mają nikłe szanse na jakąkolwiek poprawę. Cieszę się, że autorka zwróciła również uwagę na poglądy pokutujące w "normalnym społeczeństwie". Część ludzi jest absolutnie przekonana, że uchodźcy wiodą niesamowicie wygodne życie, mają dostęp do dóbr, na które przeciętny człowiek musi cieżko pracować. To ogólnie panujące przekonanie jest źródłem niechęci i złości, niejednokrotnie staje się nawet pretekstem do aktów przemocy. Oczywiście istnieją również osoby bardziej świadome problemów, z jakimi borykają się uchodźcy, jednak większość z nich ogranicza się do biernego współczucia. brakuje działania i jakiegokolwiek zaangażowania.

"Wróbelek z kości" to przejmujący obraz trudności, przed jakimi stanęły tysiące ludzi bardzo dotkliwie doświadczonych przez los. W książce nie znajdziemy zbyt wielu wątków pobocznych, czy też bardzo rozbudowanych postaci drugoplanowych, jednak biorąc pod uwagę, że historię poznajemy głównie za sprawą małego chłopca, który zna jedynie obozową rzeczywistość, nie wydaje mi się, by był to mankament całej historii. Książka zdecydowanie działa na wyobraźnię i zmusza nas do zadania sobie pytania, w jaki sposób sami podchodzimy do tej problematyki. Czy moglibyśmy zrobić nieco więcej dla tych, którzy stracili już nadzieję na lepsze jutro? Gorąco zachęcam do lektury.

24.05.2017

"Wall Street Story. Angielski Thiller z ćwiczeniami" Tom Law




Autor: Tom Law
ISBN 978-83-7788-894-0
Wydawnictwo: Edgard
Wydanie: Warszawa 2016
Więcej informacji:
http://www.jezykiobce.pl/

 
 
 
 
 
Chyba każdy uczący się jakiegoś języka pragnie, by ten proces był możliwie przyjemny i niezbyt męczący. Zapewne ucieszy więc, gdy napiszę, że nauka może być wręcz pasjonującym zajęciam, przy którym aż będziecie się garnąć do poznawania nowych słówek. Jak to możliwe? Koniecznie zajrzyjcie do oferty wydawnictwa Edgard. Znajdziecie tam szereg książek językowych, wśród nich kryminały, powieści, thillery, a nawet erotyk. Dziś co nieco o książce "Wall Street Story. Angielski Thiller z ćwiczeniami".
 
Książka skierowana jest do osób uczących się języka angielskiego (w tym przypadku American English), które potrafią już w miarę biegle się nim posługiwać. Fabuła książki jest niebagatelna. Na kolejnych stronach poznawać będziemy fascynujące losy młodego finansisty, który zaczyna swoją karierę na Wall Street. Pewnego dnia przypadkowo staje się świadkiem samobójstwa znanego bankiera. Wszystko wskazuje na to, że w sprawę uwikłana jest cała finansjera Wall Street. Oczywiście nie zabraknie również romansu, więcej jednak nie zdradzę, by nie psuć przyjemności czytania.
 
Historia okazała się na tyle ciekawa, że za pierwszym razem pozwoliłam sobie opuścić ćwiczenia, by poznać jej zakończenie. Gdy już zaspokoiłam ciekawość, wróciłam do ćwiczeń i w ten sposób wykorzystałam cały potencjał książki. Słownictwo utrzymane jest na bardzo dobrym poziomie. Jak zwykle w językowych książkach tego wydawnictwa, na marginesie pojawiły się tłumaczenia trudniejszych zwrotów, tak więc nie trzeba wertować słowników. Do dyspozycji mamy bardzo różnorodne ćwiczenia, dzięki którym możemy zweryfikować poziom zrozumienia tekstu i utrwalić poprawne konstrukcje leksykalno-gramatyczne. Znajdziemy tu zarówno zadania typu: uzupełnij luki, połącz w pary, prawda/fałsz, tłumaczenie, przekształcanie, jednym słowem wszystko to, z czym możemy spotkać się w tradycyjnych podręcznikach, jednak tutaj podane w bardziej atrakcyjnej formie.
 
"Wall Street Story. Angielski Thiller z ćwiczeniami" to połączenie wciągającej historii ze skuteczną nauką języka angielskiego. Książka stanowi bardzo sympatyczny prezent dla każdego, kto już od dłuższgo czasu uczy się tego języka i poszukuje jakiegoś urozmaicenia. Zachęcam również do przejrzenia całej oferty wydawnictwa, znajdziecie tam bowiem również książki dla osób które dopiero zaczynają swoją przygodę z językiem obcym. Oby była ona równie pasjonująca jak ten thiller. Zachęcam.

17.05.2017

"Miłość w spadku" Agnieszka Rusin




Autor: Agnieszka Rusin
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2016-04-05
ISBN: 978-83-65351-07-4
Liczba stron: 304







Od czasu do czasu miło jest sięgnąć po sympatyczną, romantyczną historię. Opowieść przy której można się odprężyć i choć na moment uwierzyć w bajkową miłość. Mogło by się wydawać, że "Miłość w spradku" idealnie wpisuje się do tej kategorii. Pomysł sam w sobie nie był może najgorszy ale diabeł tym razem tkwi w szczegółach.

Już sam opis na okładce wzbudził we mnie pewną konsternację. "Marina to typowa współczesna 30-latka. Jej życie jest nudne i naznaczone rutyną." Zastanawiam się, czy sporządzono już statyki potwierdzające tezę, że życie większości 30-latek jest nudne... I czy rutyna nie jest stałym elementem życia większości społeczeństwa? Porzućmy jednak te rozważania i przejdźmy do samej fabuły. Niestety i tutaj pojawia się sporo zgrzytów, a cała historia jest najdelikatniej mówiąc mocno naciągana.

Życie Mariny pozostawia wiele do życzenia. Pewien splot zdarzeń sprawia, że opuszcza rodzinne strony, by rozpocząć wszystko od nowa. W jej życiu pojawia się pewien mężczyzna, a pewien zapisek w spadku sprawia, że nie może go opuścić. Czy osoba, która go sporządziła ma dar przewidywania przyszłości i wskazała tego, który ma stać się tą jedyną i prawdziwą miłością?

Główną bohaterką jest więc wyżej wymieniona nudna Marina, która w najbliższym czasie ma poślubić człowieka, z którym jest w związku wiele lat. Do ślubu pozostało zaledwie parę dni, gdy dziewczyna z przerażeniem odkrywa, jakie są poglądy jej wybranka na rolę kobiety w małżeństwie. Ja rozumiem, że od tego typu literatury nie trzeba wymagać cech arcydzieła ale myślę, że odrobina prawdopodobieństwa by się przydała. Dalej, zupełnie trywialne zdarzenie sprawia, że dziewczyna rzuca pracę, nie mając ani perspektyw na cokolwiek innego, ani jakiegokolwiek sensownego doświadczenia. To jednak nic, bo jak wkrótce się okazuje, wystarczy wyżalić się pierwszej napotkanej osobie, a ta nie tylko wskaże potencjalnego pracodawcę, ale nawet pozwoli użyć własnego imienia, jako osoby rekomendującej. Wszystko wskazuje również na to, że osoby aktualnie znajdujące się na bezrobociu to po prostu lenie, pracodawcy bowiem czekają, aż ktoś zapuka do ich drzwi i przyjmują jak leci, nawet bez adekwatnego doświadczenia. Wreszcie dochodzimy do zapisku w spadku, który nie dostarcza dziewczynie jakichkolwiek korzyści, a mimo to godzi się ona na jego dziwaczne warunki. Co więcej, wytyczne spełnia nawet na wyrost, bo choć nigdzie nie znalazłam informacji, że to naprawdę wymagane, kobieta godzi się przez rok dzielić dach z człowiekiem, który (przynajmniej na początku) spędza noce na hulankach a ją samą traktuje bardziej jako sprzątaczkę i kucharkę. Oczywiście wszystko z czasem się zmienia i dochodzimy do przewidywalnego happy endu, niemniej w zachowaniu Mariny trudno doszukać się jakiegokolwiek sensu. Przykładów na dziwaczne zachowania mogłabym wypisać jeszcze przynajmniej kilka, nie chcąc jednak za bardzo spoilerować, powstrzymam się od wyliczania kolejnych argumentów.
 
Główna bohaterka nie wzbudziła we mnie żadnych pozytywnych emocji. Odebrałam ją jako postać bardzo niedojrzałą, krótkowzroczną i małostkową. Jej zachowanie wielokrotnie wprawiało mnie w zdumienie, jak choćby w sytuacji, gdy przemierza pół świata, by dotrzeć do szpitala, w którym leży jej ojciec, a będąc praktycznie na mniejscu, nadal nie wiedząc, jaki jest jego stan, ma czas na pogaduszki o planach małżeńskich siostry. Dziewczynę spotyka w życiu sporo przykrości, jednak trudno mi było wzbudzić w sobie litość. To, co ją spotykało postrzegałam raczej jako logiczny rezultat jej postępowania.
Lektura, która w założeniu miała mnie odprężyć, mocno mnie sfrustrowała. Spoglądając jednak na oceny innych czytelników, wszystko wskazuje na to, że jednak może się podobać. Jeżeli więc lubicie tego typu historie, zachęcam do lektury i wyrobienia sobie własnej opinii. Jak dla mnie totalne nieporozumienie...

"Dodaj mi skrzydeł! Jak rozwijać u dzieci motywację wewnętrzną?" Joanna Steinke-Kalembka



Autor: Joanna Steinke-Kalembka
ISBN 978-83-7788-903-9
Liczba stron: 280
Wydawnictwo: Samo Sedno

Wydanie: Warszawa 2017
Więcej informacji: www.SamoSedno.com.pl




 
 
Joanna Steinke-Kalembka jest psycholożką i trenerką umiejętności psychospołecznych, stale pracującą z dziećmi, nastolatkami i ich rodzicami. Jest również redaktorką bloga psychologicznego Edukowisko.pl oraz ekspertką z zakresu psychologii, współpracującą z takimi magazynami jak przykładowo „Dziecko”. W swojej książce "Dodaj mi skrzydeł! Jak rozwijać u dzieci motywację wewnętrzną?" zwraca uwagę na potrzebę świadomego budowania wewnętrznej motywacji maluchów i zachowania, które tę motywację niszczą.

Żyjemy w bardzo intensywnych czasach, ciągle za czymś gonimy, próbujemy wywiązać się z terminów i zobowiązań. Nieustannie pędząc, również od dzieci oczekujemy pełnego zaangażowania, przestrzegania zasad, wypełniania obowiązków. Gdy dziecko się buntuje, dochodzi do kłótni, gróźb, kar, lub prób przekupstw, nagród w zamian za określone zachowanie. Czy naprawdę nie ma lepszej drogi? Joanna Steinke-Kalembka stara się nas przekonać, że taka droga istneje. Co więcej, w książce znajdziecie argumenty przemawiające za tym, że nawet nagrody w dłuższej perspektywie czasu negatywnie wpływają na motywację dzieci. Mało tego, mogą nawet sprawić, że dziecko straci chęć do wykonywania czynności, które wcześniej sprawiały mu przyjemność. Jak więc skutecznie motywować dziecko do spełniania domowych obowiązków, nauki a przy okazji rozwijać jego potencjał? Sekret tkwi we współdziałaniu.

W poradniku
"Dodaj mi skrzydeł! Jak rozwijać u dzieci motywację wewnętrzną?" znajdziecie szereg wskazówek odnośnie tego, jak prowadzić rozmowy nastawione na zmianę zachowania dziecka, tak aby nie kończyły się kolejną awanturą, jak pomóc dziecku radzić sobie z porażką, jak wzmocnić jego wiarę we własne umiejętności, w jaki sposób mądrze chwalić i krytykować, jak pomóc dziecku realizować jego pasje i cele, czy też jak budować emocjonalne zasoby małego człowieka. W założeniu poradnik przeznaczony jest dla rodziców dzieci w wieku 7-14 lat, jednak moim zdaniem śmiało mogą po niego sięgnąć opiekunowie młodszych dzieci, tym bardziej, że autorka zwraca uwagę na nieświadome zachowania rodziców, które niszczą wrodzoną motywację maluchów. Metody przedstawiane przez autorkę nie ograniczają się jedynie do wywierania wpływu na dzieci, ale również do pracy nad samym sobą, a im szybciej zaczniemy to robić, tym większe mamy szanse na pozytywne efekty.

Książka napisana jest bardzo przejrzyście i zrozumiale. Liczne ćwiczenia pomagają czytelnikom praktycznie wykorzystać zawartą tu teorię. Joanna Steinke-Kalembka nie obiecuje cudów, podkreśla, że praca z dzieckiem to długotrwały proces, wymagający zaangażowania obu stron. Do mnie te podejście przemawia o wiele bardziej, niż jakiekolwiek systemy nagród i kar, zbierania naklejek, punktów itp. Cieszę się, że podkreślono znaczenie zachowania dorosłych, fakt, że zachowanie dziecka jest często jego lustrzanym odbiciem. Czy naprawdę jest czymś zaskakującym, gdy nastolatek uchyla się od domowych obowiązków, podczas gdy jego rodzicie nieustannie śledzą losy bohaterów telewizyjnych tasiemców? Dobre zmiany muszą zacząć się od nas samych.

Wskazówki zawarte w poradniku
"Dodaj mi skrzydeł! Jak rozwijać u dzieci motywację wewnętrzną?" mogą skutecznie i długotrwale poprawić relacje między dziećmi i ich rodzicami. A nie jest chyba tajemnicą, że dziecko dorastające w sprzyjających warunkach po prostu lepiej się rozwija i może więcej osiągnąć. Nasze mądre działania będą procentować przez całe życie. Dlatego też zachęcam do lektury.

05.05.2017

Kapitan Nauka: Liczby. Piszę i zmazuję



ISBN: 978-83-7788-877-3
Wydawnictwo: Wydawnictwo Edgard
Wydanie: Warszawa 2016 Więcej informacji:
www.KapitanNauka.pl

 


Nauka pisania i liczenia to wielkie wyzwanie, przed którym wcześniej czy później stanie każdy maluch. Niedawno Wydawnictwo Edgard wprowadziło do swojej oferty dwa ciekawe zestawy, które świetnie przygotowują do tego zadania. Dziś parę słów o pakiecie Liczby. Piszę i zmazuję.
Liczby. Piszę i zmazuję to edukacyjny zestaw wspierający rozwój umiejętności matematycznych u dzieci w wieku przedszkolnym. Maluchy uczą się rozpoznawania i pisania liczb, doskonalą myślenie logiczne, koncentrację i grafomotorykę. Pakiet składa się z książeczki z zadaniami, zestawu 31 zmywalnych, dwustronnych kart edukacyjnych, a także suchościeralnego flamastra.

W książeczce znajdują się proste łamigłówki, które uczą rozpoznawania cyfr i liczenia w zakresie 10, ćwiczą koncentrację i myślenie logiczne. Nie zabrakło również kolorowanek, labiryntów i szyfrów, które doskonalą precyzję, spostrzegawczość i koordynację wzrokowo-ruchową.

Na zmywalnych kartach znalazły się wzory liczb od 1 do 25 oraz strzałki, które podpowiedzą dziecku, jak poprawnie je napisać. Dodatkowo zamieszczono również zadania graficzne, ćwiczące rękę w rysowaniu szlaczków oraz proste zadania rozwijające umiejętność dodawania i odejmowania. Barwne ilustracje, które odnoszą się do bezpośrednio znanego dziecku świata, sprawiają, że proces nauki staje się bardziej "przyjazny". Dzięki urozmaiconym ćwiczeniom można proponować dzieciom zadania o różnym stopniu trudności, dostosowane do ich aktualnych możliwości i zainteresowań. Załączony do zestawu suchościeralny flamaster pozwala na wielokrotne wykonywanie każdego z zadań.

Ciekawa forma pakietu od razu mnie przekonała, choć należy wspomnieć, że niektóre zadania (przykładowo pisanie cyferek) będą sprawiać trudność dzieciom leworęcznym. Zmywalne karty świetnie sprawdzają się w bardzo różnych warunkach. Można zabrać je przykładowo do lekarza, część wykonywać nawet w czasie podróży samochodem. Cieszy duża fantazja i różnorodność zadań zawartych w pakiecie. Okazuje się, że nauka pisania i liczenia wcale nie musi być monotonna.

Pakiet
Kapitan Nauka - Liczby. Piszę i zmazuję dla dzieci powyżej 4. roku życia, świetnie przygotowuje do zadań, jakie czekają na dzieci w pierwszych miesiącach szkoły. Zestaw ciekawych zadań motywuje do pracy i dostarcza dużo satysfakcji. Polecam, jak również zachęcam do zapoznania się z drugim pakietem: Kapitan Nauka - Litery. Piszę i zmazuję
 

27.04.2017

"The Call. Wezwanie" Peadar Ó Guilín



Autor: Peadar Ó Guilín
Tłumaczenie: Piotr Chojnacki, Katarzyna Bażyńska-Chojnacka
Wydawnictwo: Czwarta Strona

tytuł oryginału: The Call
data wydania: 11 kwietnia 2017
ISBN: 9788379766604





W ostatnich latach pojawiło się wiele książek, które choć skierowane są do młodzieży, porywają również o wiele starszych czytelników. To książki, w których młodzi bohaterowie walczą o swoje przetrwanie, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Im więcej takich książek trafia do księgarń, tym trudniej napisać coś, co nie byłoby jedynie kolejną wariacją na temat "Igrzysk śmierci". Tym bardziej cieszy książka, której autorem jest Peadar Ó Guilín, będąca początkiem bardzo intrygującej serii.

3 minuty, które decydują o całej przyszłości. 3 minuty, których nie można powtórzyć ani odłożyć na później. Trzy minuty, przed którymi drży każdy młody człowiek. Trzy minuty, które dla wielu będą ostatnimi minutami życia... Każdy nastolatek wie, że prędzej czy później i on otrzyma Wezwanie. W tym momencie trafi do okrutnej krainy, w której przez wiele godzin będzie uciekał przed bezlitosnymi stworami. Jeśli go dopadną, czekają go koszmarne tortury, kończące się śmiercią. Nawet jeśli uda mu się uciec, prawdopodobnie do końca życia nie otrząśnie się z tego, czego doświadczył. Choć w rzeczywistym świecie to zjawisko zajmuje zaledwie 3 minuty, w życiu Wezwanego zmienia wszystko. Nessa, podobnie jak każdy nastolatek, ma nadzieję, że przejdzie straszliwą próbę. Jej lost zdaje się być jednak przesądzony - dziewczyna cierpi na porażenie nóg, trudno więc uwierzyć, że mogłaby godzinami uciekać przed wrogiem. Mimo to Nessa nie traci nadziei i należy do jednych z najbardziej pilnych uczennic szkoły przetrwania. Czy to wystarczy, by wygrać z przeznaczeniem?

Zarys fabuły książki od razu zwrócił moją uwagę, nie przypuszczałam jednak, że historia zrobi na mnie takie wrażenie. Z jednej strony zaskoczyła mnie niesamowita dawka wyrafinowanego okrucieństwa, przy którym "Igrzska" zdają się być dość niewinną grą. Doprawdy nie wyobrażam sobie filmu nakręconego w oparciu o "Wezwanie". Jeśli miałaby powstać, nie powinny go oglądać osoby poniżej 16, a może nawet 18 roku życia... Bardzo zaintrygowała mnie problematyka powieści. Wyobraźcie sobie bowiem świat, w którym każdy młody człowiek musi przejść przez niesamowicie traumatyczne i niebezpieczne doświadczenie. Ci, którym udaje się powrócić, często zmieniają się w osobliwe potworki - wróg potrafi wyjątkowo okrutnie deformować ciało. Inni do końca życia nie potrafią otrząsnąć się z tego, co zobaczyli i doświadczyli. Mimo to każdy ocalony powinien możliwie szybko zatroszczyć się o liczne potomstwo, tylko po to, by naród nigdy nie wyginął. Czy potraficie sobie wyobrazić życie w tak koszmarnym świecie? Nieustanny strach o własne życie, a z czasem o życie własnych dzieci? Rzeczywistość wykreowana przez autora zrobiła na mnie wyjątkowo mocne wrażenie i wywołała szereg emocji.

Kolejnym dużym plusem jest kreacja głównej bohaterki. Bardzo spodobał mi się fakt, że jest nią osoba z pewnym upośledzeniem. Choć dziewczyna jest wyjątkowo pomysłowa i inteligentna, nieustannie zmaga się z łatką "niepełnosprawnej". Nikt nie wierzy, że mogłaby przeżyć, nie brakuje nawet osób, które są zdania, że szkoda marnować sił i zasobów na szkolenie tak słabej jednostki... W tym miejscu trudno nie zadać sobie pytania o to, jak w naszym rzeczywistym świecie postrzegane są osoby z różnego rodzaju niepełnosprawnością.

Trudno również nie wspomnieć o irlandzkim akcencie w książce. Peadar Ó Guilin pochodzi właśnie z tego kraju i bardzo szybko da się odczuć, że jest w nim szczerze zakochany. Do swojej niesamowicie okrutnej powieści zdołał przemycić dużą dawkę piękna irlandzkich krajobrazów, a także echa celtyckiej mitologii. W ten sposób nadał on całej historii niepowtarzalny klimat.

Niektóre aspekty książki pozostają dla mnie dyskusyjne i chętnie porozmiawiałabym o nich z innymi czytelnikami. Zastanawia mnie choćby bardzo bierne podejście ludzi do Wezwań, brak prób nawiązania jakiegokolwiek rozejmu (a może coś takiego pojawi się w kolejnych tomach?). Również wróg podejmuje czasem mało zrozumiałe decyzje, podczas gdy w moim przekonaniu dość szybko mógłby osiągnąć zamierzony cel. Myślę jednak, że fakt, iż książka budzi jakieś kontrowersje również za nią przemawia. I tak bardzo chciałoby się poznać dalszy ciąg tej historii.

"The Call. Wezwanie" to bardzo ciekawa, ale i okrutna historia, od której trudno się oderwać, nie tylko młodym czytelnikom. Gorąco polecam wszystkim, którzy chętnie sięgają po tego typu literaturę.

26.04.2017

Kapitan Nauka A kuku! Kontrastowe obrazki



 


ISBN: 978-83-7788-887-2
Marka: Kapitan Nauka
Wydawnictwo Edgard, Warszawa 2017
Więcej informacji:
www.KapitanNauka.pl






Prawdopodobnie niemal każdy świeżo upieczony rodzic słyszał już o kontrastowych obrazkach. Niemowlęta widzą bardzo niewyraźnie i najłatwiej jest im rozpoznać kształty o dużym kontraście, czyli najlepiej czarno-białe. Co za tym idzie, pokazywanie dzieciom takich obrazków ma odpowiednio je stymulować i wspierać ich rozwój. Słysząc takie rewelacje, swego czasu natychmiast kupiłam kilka kontrastowych książeczek, a gdy tylko dotarłam do domu, od razu podsunęłam je córce pod nos. Efekt? Zero efektu... Rozczarowana szybko porzuciłam kolejne próby, będąc przekonana, że metoda jest zupełnie nieskuteczna. Te doświadczenia sprawiły, że wyjątkowo sceptycznie podeszłam do jednej z nowości z serii Kapitan Nauka wydawnictwa Edgard. Co sprawiło, że zmieniłam zdanie? O tym już za moment.

A kuku! to edukacyjna seria wspierająca rozwój dzieci już od pierwszych dni życia. A kuku! Kontrastowe obrazki to wyjątkowy zestaw 17 starannie wykonanych kart z kontrastowymi rysunkami. Po jednej stronie mamy czarne przedmioty na białym tle, na ich odwrocie zaś negatywy, czyli białe przedmioty na czarnym tle. Na kartach maluch zobaczy obrazki przedstawiające przedmioty ze swojego najbliższego otoczenia, zwierzęta i zabawki. Do tego miejsca mamy dokładnie to samo, co oferują książeczki kontrastowe. Różnicą, która zmieniła moje nastawienie jest obecność małego poradnika w którym znajdziemy informacje na temat tego, jak widzi niemowlę, jak również wskazówki jak wykorzystać karty do twórczej zabawy, stymulującej wzrok niemowląt. To właśnie z niego dowiedziałam się, że aby stymulować małe dziecko, nie wystarczy podsunąć mu obrazek przed nos. I faktycznie, stosując się do zaleceń bardzo szybko osiągnęłam zdecydowanie lepszy efekt.

A kuku! Kontrastowe obrazki to sympatyczny zestaw do twórczej zabawy z maluszkami. Karty zostały wyprodukowane w Polsce z najwyższą troską o bezpieczeństwo najmłodszych. W serii znalazł się również zestaw A kuku! Kontrastowe wzory. Polecam.

 

12.04.2017

"Jak być wystarczająco dobrym tatą" Michał Nazarewicz




Wydawnictwo: Czarno na Białym  
data wydania: 27 listopada 2015
ISBN: 9788364374173
liczba stron: 248







 
Na rynku istnieje cała masa poradników dla świeżo upieczonych rodziców: zarówno polskich, jak i zagranicznych autorów, z przymrużeniem oka, jak i bardzo poważnych, wręcz naukowych. Większość z nich w mniej lub bardziej bezpośredni sposób skierowana jest do kobiet. Tym większe zainteresowanie budzą więc pozycje skierowane do mężczyzn, którzy również pragną dobrze przygotować się do nadejścia potomka. Jedną z nich jest poradnik dziennikarza i autora tekstów w wielu poczytnych magazynach, Michała Nazarewicza.

Zakłada się, że mężczyźni potrzebują przystępnej, kompaktowej wiedzy i nie ulega wątpliwości, że poradnik znakomicie wypełnia te wymogi. Jest prosto, ale i bardzo rzeczowo. Poruszone zostają chyba wszystkie podstawowe tematy, począwszy do zabezpieczenia domu, wyprawki dla dziecka, poprzez naukę samodzielnego jedzenia i usypianie, na budowaniu silnych, rodzinnych więzi kończąc. Czytając książkę, szybko możecie odnieść wrażenie, że jej autor bardzo wnikliwie przestudiował poradnik innej, szalenie popularnej autorki, Kaz Cooke. Określenie matki mianem "ciężarówki" i podobny, żartobliwy ton nie wydają się być przypadkowe. Nic w tym jednak złego, skoro ten format już raz tak dobrze się sprawdził, dlaczego nie miałby sprawdzić się po raz drugi?

Jak już wspomniałam, w książce znajdziecie wiele przydatnych informacji i wskazówek. Pojawia się jednak również jeden dość sporny temat, a mianowicie kwestia (nie)obecności mężczyzny przy porodzie. Jeżeli więc planujecie podarować ten poradnik swoim partnerom, wcześniej radzę dobrze przestudiaować ten temat i odpowiednio się przygotować, o ile w tej kwestii macie odmienny pogląd. Generalnie jednak zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję, zawarte w niej porady mogą zapobiec wielu kryzysowym sytuacjom. :-)

05.04.2017

"Kłopot z kobietami" Jacky Fleming




      
Tłumaczenie: Maria Makuch
Wydawnictwo: Znak Horyzont
tytuł oryginału: The Trouble With Women
data wydania: 27 lutego 2017
ISBN: 9788324041671
liczba stron: 128




"Małe mózgi, słabe ręce i skłonność do histerii". Na przestrzeni wieków wybitni (a jakże!) mężczyźni regularnie zaskakiwali świat swoimi teoriami na temat natury kobiet. Genialny Karol Darwin zauważył, że na kartach historii dominują przede wszystkim wybitni mężczyźni. Filozof Artur Schopenhauer ogłosił, że kobieta nigdy nie stworzy żadnego oryginalnego dzieła z uwagi na brak „uwłosienia geniusza”. Jeszcze ciekawszy jest pogląd niejakiego Jan Jakub Rousseau, według którego kobiety powinny oddawać się wyłącznie temu, co dla nich naturalne, czyli ... zadowalaniu innych.

Jacky Fleming, angielska rysowniczka znalazła znakomity sposób, by jeszcze raz opowiedzieć o tym, jak przez lata mężczyźni próbowali zepchnąć kobiety na margines, przekonując, że są to istoty gorszego gatunku. Książeczka składa się z szeregu prześmiewczych obrazków, opatrzonych w mocno ironiczne komentarze. Treść jest z jednej strony bardzo szokująca, wręcz oburzająca, z drugiej jednak strony trudno powstrzymać się od uśmiechu.

Studiowanie tej pozycji wymaga pewnego dystansu do siebie, jak i otoczenia. Książeczka bawi ale i zmusza do refleksji. Ilustracje Fleming zwracają uwagę na niestety nadal obecne zjawisko dyskryminacji kobiet. Autorka dostarcza nam jednak również szereg znakomitych argumentów na to, że nawet wybitne osobistości nie są wszechwiedzące. Wypracujmy w sobie nawyk kwestionowania wszelkich poglądów, weryfikowania ich słuszności i co najważniejsze - nigdy nie dajmy sobie wmówić, że z jakiegoś powodu jesteśmy gorsi.

"Kłopot z kobietami" to doskonały pomysł na drobny upominek dla każdej, wspaniałej kobiety. Warto mieć ją w swojej biblioteczce i do niej zaglądać w chwilach ... słabości. :-) Zachęcam.

29.03.2017

"Cztery pory roku w afgańskiej wiosce. Reportaże o wyplataniu dywanów" Anna Badkhen


 

Autor: Anna Badkhen
Tłumaczenie: Maria Białek
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

tytuł oryginału: The World is a Carpet: Four Seasons in an Afghan Village
data wydania: 26 stycznia 2017
ISBN: 9788365506207
liczba stron: 352







Anna Badkhen, urodzona w Leningradzie, a mieszkająca obecnie w Filadelfii dziennikarka, Afganistan odwiedziła po raz pierwszy w 2011 roku, jako korespondentka wojenna. Od tamtego czasu kraj odwiedziła wiele razy, uwiedziona pięknem krajobrazów i niezwykłą gościnnością mieszkańców. W czasach, gdy wielu pisarzy i reporterów obserwuje te miejsce zza bezpiecznego ramienia stacjonujących tam żołnierzy, Badkhen zdecydowała się zamieszkać w wiosce tak małej, że na próżno szukać o niej informacji w Internecie i tak biednej, że nawet talibowie nie tracą czasu na pobieranie tam „zakatu”.

Głównym źródłem dochodu są tutaj przepięknie tkane dywany, efekt żmudnej pracy kobiet i dzieci. W bogatych krajach ludzie płacą za nie nawet 25.000 $, jednak do kieszeni tych, którzy je stworzyli trafia co najwyżej kilkaset dolarów - wynagrodzenie za wiele miesięcy ciężkiej pracy, pieniądze, z których trzeba nie tylko utrzymać rodzinę, ale również kupić przędzę na kolejny dywan. Całe życie zdaje się obracać wokół dywanów, czas wyznaczają nie tyle dni w kalendarzu, co ilość gotowych splotów. W tym zapomnianym miejscu heroina kosztuje mniej niż ryż. To dzięki niej kobiety mogą niemal nieustannie pracować i choć na jakiś czas zapomnieć o bólach stawów.

Rzeczywistość opisana przez dziennikarkę zaskakuje, oburza, zasmuca ale i na swój sposób fascynuje. Jest coś niezwykłego w tym maleńkim miejscu, w którym życie toczy się w takt stukotu krosna. Uczucie, jakim autorka darzy tę wioskę jest mocno odczuwalne. Badkhen nieustannie podkreśla niezwykłą otwartość i gościnność mieszkańców, prostotę ale i tragedię ich życia.

Książka napisana jest bardzo plastycznym i wyważonym językiem. Choć tyle tu o biedzie i niesprawiedliwości, przez wszystko przebija się swoiste piękno. Autorka udawadnia, że o kraju doświadczonym wojną, można pisać zupełnie inaczej, świeżo wręcz poetycko. Nic więc dziwnego, że ten reportaż spotkał się z wyjątkowo ciepłym przyjęciem. To historia, która wymaga od nas skupienia i na długo zapada w pamięć. Zachęcam
.

22.03.2017

"Cela 7" Kerry Drewery




Autor: Kerry Drewery
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska

Wydawnictwo: Młody Book
tytuł oryginału: Cell 7
data wydania: 29 marca 2017
ISBN: 9788380571143
liczba stron: 472






Czasem zdarza się, że już na podstawie opisu danej książki możemy przewidzieć, czy osiągnie ona sukces. To sytuacje, gdy już krótki zarys fabuły okazuje się na tyle ingtrygujący, że po prostu trzeba poznać jej treść. Myślę, że "Celę 7" spokojnie można zaliczyć właśnie do tej kategorii. Osobiście nie dziwi mnie więc, że wiele krajów wykupiło prawa do tego tytułu jeszcze przed jego oficjalną premierą. Czy sama powieść zaspokoi oczekiwania czytelników, rozbudzone tekstem na jej okładce?

W zdumiewających okolicznościach ginie znany i podziwiany celebryta. Na miejscu zbrodni zostaje zatrzymana szesnastoletnia Martha Honeydew, która natychmiast przyznaje się do winy. Dziewczyna zostaje osadzona w celi i już za siedem dni ma dowiedzieć się, czy za swoją zbrodnię zapłaci życiem. Czasy przedłużających się rozpraw i decyzji sędziów mamy już za sobą. Obecnie każdy może wziąć spawiedliwość w swoje ręce. (Chociaż czy na pewno...) O losie podejrzanej decydują widzowie telewizyjnego reality show. Wystarczy jeden przycisk, by wypuścić ją na wolność lub posłać na krzesło elektryczne. Producenci zacierają ręce, bo sprawa budzi ogrome emocje. Nie dość, że ofiarą jest uwielbiany prominent, to po raz pierwszy w historii programu do celi śmierci trafia nastolatka. Sprawa zdaje się być przesądzona i tylko niewielka garstka osób zdaje sobie sprawę, że rozwiązanie może nie być aż takie proste, jak próbują je przedstawić media. Kto naprawdę zabił? Jaki sekret skrywa Martha Honeydew?

Wszystko wskazuje na to, że Kerry Drewery trafiła w dziesiątkę. Fabuła jej książki momentalnie intryguje i pobudza wyobraźnię. I na nasze szczęście muszę dodać, że lektura powieści wcale nie rozczarowuje. Prosty język i wartka akcja sprawiają, że książkę czyta się wprost błyskawicznie. Każdego dnia Martha musi przenosić się do następnej celi, która przybliża ją do potencjalnej i, jak wszystko wskazuje, już przesądzonej śmierci. Każdy kolejny dzień to jednak również nowa dawka informacji dla czytelnika, który siłą rzeczy musi zacząć zastanawiać się nad tym, czy samo przyznanie się do winy wystarcza, by wydać na kogoś wyrok. Innowacyjny system osądzania podejrzanych w pierwszej chwili może wydać się całkiem ciekawy, szybko jednak dostrzeżemy jego ogrome luki. "Cela 7" to nie tylko historia młodej Marthy, ale również opowieść o niesprawiedliwym traktowaniu i wykorzystywaniu najbiedniejszych warstw społecznych, a także o tym, jak bezwstydnie wpływowe osoby nadużywają swojej władzy. Książka budzi wiele emocji i trzyma w napięciu do ostatniej chwili. Jedyne, co odrobinę mi przeszkadzało, to niewiele informacji, które dałyby mi możliwość bardziej polubić główną bohaterkę. Co prawda jej zachowanie i sekrety niezmiernie intrygują, jednak ona sama pozostaje nam nieco odległa, nie jest to typ postaci, z którą łatwo się "zaprzyjaźnić".

Choć generalnie nie przepadam za porównaniami, jednak tym razem jestem przekonana, że książka przypadnie do gustu fanom takich serii jak "Igrzyska śmierci" czy "Niezgodna", nawet jeśli powieść w żaden sposób nie próbuje się do nich upodobnić. To co łączy te historie to niebanalny pomysł na fabułę, intrygujący problem, krytyka nadużywania władzy, przerażającej bezmyślności społeczeństwa, które tak łatwo daje sobą manipulować. Kerry Drewery stworzyła wciągającą historię dla nastolatków, która zmusza je do zastanowienia się nad takimi zagadnieniami jak zasadność kary śmierci, czy wpływ mediów na nasze życie. Zachęcam do lektury a sama trzymam kciuki, by na polskim rynku niedługo ukazała się kolejna część tej wciągającej historii.
 



Jeżeli zaintrygowała Was moja recenzja, zachęcam by zajrzeć na stronę
http://www.cela7.pl/, na której znajdziecie nie tylko garść informacji na temat powieści, ale również będziecie mogli odebrać rabat na książkę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...