20.09.2017

Kapitan Nauka: Kapitan Nauka Memory na 3 sposoby. Świat baśni



Wydawnictwo: Edgard
Seria: Kapitan Nauka
ISBN: 978-83-7788-614-4
Data wydania: marzec 2017



Na czym polega gra Memory chyba nikomu nie muszę wyjaśniać. Zabawa polegająca na wyszukiwaniu dwóch kartonów z jednakowym obrazkiem doczekała się już najróżniejszych wydań, zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. W wersji dla najmłodszych dotychczas znałam jedynie wersję w której bądź wyszukuje się dwa jednakowe obrazki, obrazki pochodzące z tej samej bajki, bądź łączy bajkowe pary (Minnie i Mickey, Tom i Jerry itp.). Tym bardziej zaintrygowała mnie informacja na pudełkach Memory z serii Kapitan Nauka, na których zaznaczono, że można w nie grać na 3 sposoby, i w zależności od wybranego wariantu, mogą się nimi bawić zarówno 2- jak i 6-latki.

Zdecydowałam się na
Kapitan Nauka: Memory na 3 sposoby. Świat baśni ponieważ ta tematyka wydała mi się najbardziej atrakcyjna, warto jednak wspomnieć, że na dzień dzisiejszy można również nabyć Zwierzyniec, Co robimy? i Zabawy podwórkowe. 

Jak już wspomniałam, wydawnictwo obiecuje dobrą zabawę dla dzieci w różnym wieku i o różnym temperamencie. Najprostsza wersja to tradycyjne Memory. Duże kartonowe obrazki (wymiar 11 x 11 cm) umożliwiają zabawę nawet dwulatkom. Starsze dzieci można zaprosić do nieco trudniejszej wersji zabawy. To, co w tym zestawie jest wyjątkowe, to fakt, że każda "para" nieco się od siebie różni. Może to być przykładowo kolor włosów, czy ubrania, odmienny kształt, rekwizyt, bądź brak jakiegoś elementu na jednym z obrazków. Zadaniem starszych dzieci będzie więc nie tylko odnalezienie właściwej pary, ale również wskazanie przynajmniej jednej różnicy (maksymalnie 3 różnice). Przyznam, że bardzo spodobała mi się ta wersja, dzięki której można ćwiczyć nie tylko pamięć, ale i spostrzegawczość. Przyznam też, że wcale nie jest taka prosta. Przy niektórych obrazkach potrzebowałam zdecydowanie więcej czasu, by odkryć ostatnią różnicę. W wersji dla najstarszych oprócz pamięci i spostrzegawczości, liczy się również refleks. Odkryta para wędruje bowiem do tego gracza, który jako pierwszy odnajdzie wszystkie różnice. Jak już wspomniałam, zadanie wcale nie jest takie proste, więc i zabawa może być przednia, pod warunkiem, że żadne z dzieci jeszcze nie znają tych kart. W przeciwnym razie zdecydowaną przewagę ma osoba, która karty już wcześniej widziała i może pamiętać czym od siebie się różniły. Właśnie z tego powodu to wersja dla 4-latków najbardziej mi się spodobała.

Kapitan Nauka: Memory na 3 sposoby. Świat baśni to bardzo ciekawa wersja znanej i lubianej gry. Wprowadzenie różnic pomiędzy obrazkami sprawiło, że staje się ona jeszcze bardziej atrakcyjna i pozwoli maluchom ćwiczyć różne umiejętności. Serdecznie zachęcam do wspólnej zabawy.

15.09.2017

Business English Magazine nr 61/2017 + Wydanie Specjalne nr 7/2017

Wydawnictwo Colorful Media ostatnio bardzo rozpieszcza fanów Business English Magazine. Po raz kolejny mam przyjemność zaprezentować nie tylko świeże wydanie dwumiesięcznika, ale również nowe wydanie specjalne: Hospitality. Już na wstępie gwarantuję Wam, że znajdziecie tu tyle interesujących tematów do opracowania, że ani się obejrzycie, a w kioskach pojawi się następny numer.

  
Tym razem już sam "wstępniak" stanowi spore, językowe wyzwanie. Myślę że warto do niego powrócić po opracowaniu całego magazynu i przekonać się, o ile łatwiejsze stanie się jego czytanie. Tematem przewodnim jest tym razem kryptowaluta. Nigdy o niej nie słyszeliście? Koniecznie zajrzyjcie do artykułu. Osobom preferującym "lżejszą" tematykę proponuję bardzo interesujący tekst o kawie. Wszyscy powinni natomiast przeczytać o drastycznie malejącej populacji pszczół i konsekwencjach tego zjawiska. Warto również poznać nazwiska niezwykłych kobiet, próbujących rozwiązać największe, społeczne problemy a także dowiedzieć się nieco więcej o mało znanym, choć bardzo interesującym Pakistanie.
 
Tradycyjnie w magazynie nie zabrakło ćwiczeń, dialogów, słowniczka z trudnymi zwrotami, dodatku tematycznego, materiałów audio i video powiązanych z magazynem. A wszystko co w atrakcyjnej oprawie graficznej i na znakomitym poziomie. BEM to po prostu magazyn, który zawsze miło mnie zaskakuje.
 

Wydanie specjalne nr 7/2017 poświęcone jest ... gościnności. Początkowo trudno mi było sobie wyobrazić, ile stron można poświęcić takiej tematyce. Jeśli jednak podciągnie się pod nią hotele, restauracje, transport czy catering okazuje się, że materiału jest prawie za dużo i nie ma wątpliwości, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Właściciele hoteli prześcigają się w pomysłach, jak przyciągnąć do siebie klientów. W jednym z artykułów przeczytacie o różnych atrakcjach, jakie oferują. Wśród nich nie brakuje również "dogodnień" które w gruncie rzeczy ... przeszkadzają. Jeśli odstraszają Was sterylne hotele, przeczytajcie o alternatywnych ofertach noclegu. Czy skusilibyście się na namiot, domek na drzewie, a może iglo? Bardzo interesujący jest również tekst na temat ciężkiej, choć często niedocenianej pracy obsługi hotelowej.

To oczywiście jedynie mała próbka tematów, wystarczy wspomnieć jeszcze gwiazdki Michelina, pracę Stewardess, statki wycieczkowe, czy ślubny biznes. Wydanie specjalne okazało się zbiorem bardzo ciekawych i różnorodnych informacji.

Oczywiście również w wydaniu specjalnym nie zabrakło ćwiczeń, słowniczka z najtrudniejszymi zwrotami i dostępu do artykułów w formacie mp3. Praca z tak atrakcyjnym i wartościowym magazynem to prawdziwa przyjemność.

Oba numery polecam Waszej uwadze.

13.09.2017

"Szczęście w twoich oczach" Caroline Leavitt



Autor: Caroline Leavitt
Seria: Leniwa Niedziela
Wydawnictwo: Świat Książki

data wydania: 11 września 2013
ISBN: 9788379432349
liczba stron: 368






"Szczęście w twoich oczach" to jedna z powieści wydanych w serii "Leniwa Niedziela", będącej obietnicą miłych, odprężających chwil z życiową opowieścią. I faktycznie, mamy tu do czynienia z książką obyczajową, jednak mile zaskakującą dojrzałością podejścia do skomplikowanych tematów i ... nieprzewidywalnością.

Isabell i April to dwie kobiety o bardzo odmiennym charakterze. Prawdopodobnie nigdy by się nie zaprzyjaźniły, przewrotny los łączy jednak ich historie. Obie opuszczają swoich partnerów i ruszają w drogę, która dla jednej z nich skończy się tragicznie. Ta która przeżyje będzie odtąd żyła z piętnej tej, której zabraknie...

Caroline Leavitt, amerykańska powieściopisarka, scenarzystka, felietonistka i recenzentka, podjęła trudny problem życia po śmierci bliskiej osoby. Robi to bardzo kompleksowo, poznajemy zarówno osobę dorosłą, jak i dziecko, które boryka się z bolesną stratą. Pojawia się również postać, która przeżyła wypadek, dla której sam fakt, że w nim uczestniczyła jest wystarczający, by czuć się nieco ... winną. Każda z tych osób przeżywa własny dramat i próbuje na nowo poukładać sobie życie. Czy znajdzie się w nim miejsce dla kogoś, kto mógłby zająć puste miejsce? Czy wystarczy sił, by spojrzeć w przyszłość i nie zadręczać się tym, na co nie ma się już wpływu? Szalenie skomplikowany temat znalazł bardzo interesujące rozwinięcie w tej mądrej i dojrzałej powieści. Jakby tego było mało, pojawia się problem zdrady, pogodzenia z chorobą dziecka, życia z ułomnością. Biorąc pod uwagę stosunkowo małą liczbę bohaterów aż trudno uwierzyć, że historia nie straciła nic ze swojej lekkości i czyta się ją ... z przyjemnością.

Główne bohaterki to kobiety o złożonej osobowości, z których każdą los w jakiś sposób doświadczył. Obie mają za sobą trudne chwile, mimo to do jednej z nich czytelnik naturalnie się garnie, druga wzbudza natomiast negatywne emocje. Być może po prostu łatwiej nam obiektywnie ocenić sytuajcę i trudniej pogodzić się z faktem, że zagubiona kobieta zaczyna podejmować złe decyzje?

Caroline Leavitt udowodniła, że można stworzyć opowieść o trudnych tematach, dojrzałą, a mimo to na swój sposób lekką i przyjemną. To powieść obyczajowa, jednak brak w niej jakże powszechnych banałów, schematów, rozwiązań na skróty. To niebanalna historia, która na dłużej zapada w pamięć. Zachęcam.

08.09.2017

"Zredukuj wagę dzięki medytacji. 3-tygodniowy program regulujący metabolizm" Tiffany Cruikshank




Autor: Tiffany Cruikshank
Tłumaczenie: Katarzyna Sobiepanek-Szczęsna
Wydawnictwo: Edgard
tytuł oryginału: Meditate Your Weight. A 21-Day Retreat to Optimize Metabolism and Feel Great
data wydania: 10 maja 2017
ISBN: 9788377888384
liczba stron: 216





Każdy z Was spotkał się wieokrotnie z reklamami niezwykłych środków lub diet, za sprawą których człowiek ma zrzucić cały zbędny tłuszczyk w co najwyżej parę tygodni. Ci, którzy ulegli ich czarowi wiedzą, że większość z nich jest jednym, wielkim oszustwem, części z nich w ogóle nie da się wcielić w życie. W tym kontekście tytuł powyższej książki wydaje się być mocno podejrzany. Bo przecież trudno uwierzyć, że siedząc na podłodze i oddychając zaczniemy w szaleńczym tempie tracić kalorie. No i oczywiście wcale tak nie jest. Zadaniem tytułu jest zwrócić Waszą uwagę. A gdy to już zrobicie warto zajrzeć do środka i odkryć zupełnie inną drogę do prawidłowej wagi.

Tiffany Cruikshank jest międzynarodową instruktorką jogi i założycielką społeczności Yoga Medicine. Swoje doświadczenia wykorzystała tworząc autorski program sesji medytacyjnych, które mogą pomóc w procesie odchudzania. Jednak prawdę mówiąc proces chudnięcia ma tutaj podrzędne znaczenie. Tiffany zależy bowiem na tym, by nauczyć nas wsłuchiwać się w potrzeby własnego ciała. W pierwszej części książki przeczytacie o dobrodziejstwach medytacji, mitach na jej temat, a także otrzymacie szereg wskazówek, które pomogą Wam zacząć medytować. W drugiej części znajdziecie już opis autorskiej serii medytacji. W pierwsze dni medytacja będzie trwała zaledwie 3 minuty, podczas których będziecie ćwiczyć wyciszanie i oddech. Z czasem będziecie musieli dogłębnie przeanalizować swoje życie i postępowanie. Przykładowo będziecie zastanawiać się dlaczego ulegacie pokusom i dlaczego tak trudno Wam zacząć dbać o siebie.

Myślę, że przedstawiona tu metoda może być naprawdę skuteczna, o ile podejdziemy do niej poważnie. Każdy wie, że słodycze nie sprzyjają naszej sylwetce, a mimo to ciągle po nie sięgamy. Jeżeli jednak zastanowimy się, dlaczego po nie sięgamy i jaki mają na nas wpływ, jest duża szansa, że następnym razem z nich zrezygnujemy. Oczywiście w 3 tygodnie raczej nie pozbędziecie się tego, co zbierało się w Waszym ciele przez długie miesiące, to jednak wystarczający czas, by zacząć bardziej o siebie dbać i wsłuchiwać się w potrzeby własnego ciała. Sama medytacja jest również skutecznym lekarstwem na stres, bezsenność czy brak równowagi emocjonalnej, a to wszystko wpływa nie tylko na to, jak się czujemy, ale i jak wyglądamy.
"Zredukuj wagę dzięki medytacji. 3-tygodniowy program regulujący metabolizm" to naprawdę niewielki wydatek biorąc pod uwagę wszelkie potencjalne korzyści. Aby zmiana była stała, musi zacząć się w naszej głowie. Tylko będąc przekonanym o słuszności podejmowanych działań nie będziemy traktować ich jako "kary" ale "nagrody" dla własnego ciała. Zadziwiające, że zaledwie 3 minuty dziennie mogą przynieść lepsze efekty niż potwornie drogie środki odchudzające. Dlatego też gorąco zachęcam Was do lektury i medytacji.

06.09.2017

Kapitan Nauka: Angielski dla dzieci. Piosenki




Wydawnictwo: Edgard
ISBN: 978-83-7788-814-8
Data wydania: październik 2016
Stron: 32









Piosenki to zdecydowanie najlepsza forma nauki języków obcych dla dzieci. Wpadające w ucho melodie, rymy i proste teksty są o wiele łatwiejsze do przyswojenia niż zwykły zestaw słówek. Charakterystyczne dla piosenek powtórzenia sprawiają, że maluchy uczą się niemal bez wysiłku. Co więcej, piosenki mogą być świetną bazą dla różnorodnych ćwiczeń. Przykładowo można z dzieckiem układać z rozsypanki tekst piosenki lub podczas słuchania uzupełniać luki w tekście. Idealnie jest, jeśli mamy do dyspozycji również wersje karaoke, tak by po pewnym czasie dziecko mogło śpiewać zupełnie samodzielnie.
 
W ofercie wydawnictwa Edgard pojawiła się bardzo sympatyczna książka z piosenkami dla dzieci po angielsku. Znajdziemy tu takie "klasyki" jak „Old MacDonald”, „Alphabet Song”, czy też „Twinkle, Twinkle, Little Star”, ale również kilka piosenek, z którymi zetknęłam się po raz pierwszy.  Każda piosenka dostępna jest zarówno w wersji angielskiej, jak i polskiej. Nie zabrakło również zapisów nutowych, jeżeli więc sami muzykujecie, możecie stworzyć własne aranżacje piosenek.
 
Do książki dołączona została płyta ze wszystkimi piosenkami, śpiewanymi przez sympatyczną dziewczynkę (w niektórych pojawia się również druga, dorosła osoba). Oprawa muzyczna jest stosunkowo prosta, łatwo więc skupić się na tekście i nie powinno być większych kłopotów z jego zrozumieniem. Nie zabrakło również wersji karaoke, tak więc dzieci mają szansę stworzyć autorskie wykonanie.
 
"Kapitan Nauka: Angielski dla dzieci. Piosenki" oferuje wszystkio, czego można od takiej pozycji oczekiwać. To świetna pomoc dla każdego malucha, który właśnie wkracza w świat języków obcych. Pozwólcie, by 15 melodyjnych piosenek towarzyszyło Wam zarówno w domu, jak i podczas podróży. Może warto również zachęcić do tej książeczki nauczyciela w szkole? Ze swojej strony zachęcam.
 
Klikając TUTAJ zostaniecie przeniesieni na stronę, na której będziecie mogli odsłuchać przykładowego nagrania. Zachęcam również do odwiedzin strony, prowadzonej przez wydawnictwo, na której znajdziecie ciekawe informacje dla rodziców, a także gry, kolorowanki i inne materiały edukacyjne, które przydadzą się podczas nauki języka angielskiego. Na stronie pojawiają się również konkursy, w których można wygrać ciekawe pomoce wydawnictwa Edgard. Aby przejść na stronę, kliknij TUTAJ.

30.08.2017

"Opowieść podręcznej" Margaret Atwood




Autor: Margaret Atwood
Tłumaczenie: Zofia Uhrynowska-Hanasz
Wydawnictwo: Wielka Litera

tytuł oryginału: The Handmaid's Tale
data wydania: 28 kwietnia 2017
ISBN: 9788380321717
liczba stron: 368





Żyjemy w czasach, gdy ciekawa ekranizacja gwarantuje wielu zapomnianym książkom "drugie życie". Nie inaczej jest w przypadku "Opowieści podręcznej". Wystarczyło wynaleźć powieść o kontrowersyjnej tematyce, nieco szokującej i z całą pewnością zapadającą w pamięć, a następnie stworzyć na jej bazie chwytliwy tasiemiec. Serial okazał się na tyle ciekawy, że wiele osób zapragnęło przeczytać również książkę. Mało jednak kto podejrzewa, że za nowiutkim wydaniem skrywa się historia napisana w 1985 roku. Opowieść, która niestety pomimo upływu lat niewiele traci na aktualności...

Freda jest Podręczną w Republice Gilead. Mieszka w domu swojego Komendanta i jego Żony. W gruncie rzeczy ma niewiele do roboty - ma dbać o zdrowie, prawidłowo się odżywiać, unikać stresów i ... robić wszystko co w jej mocy, by możliwie szybko zajść w ciąże. Bo tylko takie Podręczne mają jakąkolwiek wartość. Freda pamięta jeszcze swoje wcześniejsze życie. Raz po raz nawiedzają ją obrazy szczęśliwych chwil z mężem i córeczką. Jakaś jej cząstka nadal wierzy, że ukachany nie umarł i któregoś dnia odzyska utracone szczęście...

Tym razem już sam zarys fabuły mówi bardzo wiele o powieści. Czytelnik wkracza do szokującej i wydawałoby się absurdalnej rzeczywistości, w której wiele kobiet traktuje się jak maszyny do produkcji dzieci. Stosunki seksualne służą jedynie prokreacji, wszelkie inne formy są surowo zabronione. Nie wolno przeprowadzać badań, które umożliwiłyby wczesne wykrycie wad płodu. Bo i po co? Każda ciąża musi zostać donoszona, nawet jeśli od początku wiadomo, że zagraża życiu Podręcznej. Czy pewne elementy tej fikcyjnej rzeczywistości nie wydają Wam się podejrzanie znajome? No właśnie, minęło tak wiele lat od powstania "Opowieści podręcznej", a społeczeństwo zdaje się nadal borykać z tymi samymi problemami. Nie brakuje osób, które roszczą sobie prawo do decydowania o tym, co drugi człowiek może robić z własnym ciałem. Inni, powołując się na obronę własnych praw, często posuwają się do bardzo radykalnych deklaracji i działań. Satysfakcjonującego rozwiązania problemu póki co nie widać, może właśnie dlatego warto zapoznać się z marginalnym wariantem wydarzeń?

"Opowieść podręcznej" jest z całą pewnością szokująca, ale, ku zaskoczeniu wielu czytelników, nie jest szczególnie brutalna. Margaret Atwood podkreśla, że zło może przybierać bardzo różne formy. Brak gwałtowności i krwi nie oznacza, że na dane zachowanie trzeba się godzić. Z drugiej strony tak stonowana forma może sprawić, że czytelnik będzie miał trudności z wczuciem się w sytuację głównej bohaterki. Dziewczyna zdaje się być zbyt bierna, a może po prostu zbyt zastraszona? W końcu i w dzisiejszych czasach wiele osób żyje w warunkach, które powinny wywoływać bunt. To smutne, ale obawiam się, że minie bardzo wiele lat, zanim ludzkość upora się z tym problemem. Pozostaje mieć nadzieję, że przyszłość nie okaże się jeszcze bardziej mroczna niż ta wymalowana w "Opowieści podręcznej".

Powieść porusza i prowokuje do przemyśleń. Jeśli zaś rozejrzymy się dookoła, uświadomimy sobie, że choć miała być wyłącznie abstrakcją, nieustannie przenika w nasze życie. To jeden z powodów, dla których warto czytać i wyciągać wnioski. Oby właściwe... Zachęcam.

23.08.2017

Français Présent 41/2017

 
 

Od kilku lat przekonuję Was do Business English Magazine, skierowanego do osób uczących się języka angielskiego. Wydawnictwo Colorful Media ma w swojej ofercie również inne ciekawe magazyny w różnych językach: niemieckim, włoskim czy rosyjskim. Dziś parę słów o pozycji dla osób uczących się języka francuskiego.

Français Présent to kwartalnik tworzony przez francusko-polski zespół, skierowany do osób, które opanowały już podstawy języka francuskiego. Zawarte w nim artykuły dotyczą bieżących wydarzeń i aktualnych tematów, a także poruszają zagadnienia związane z konkretną porą roku. Są to zagadnienia często poruszane podczas matury i innego rodzaju egzaminów (np.: życie szkolne, rodzina, czas wolny, zdrowie, ochrona środowiska, media, środki transportu), a wszystko to w odniesieniu do współczesnego świata. Każdy kolejny numer to sporo materiału do samodzielnej nauki, nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by korzystać z niego w większych grupach czy szkole. W takim przypadku warto zainteresować się prenumeratą. Już przy dwóch zainteresowanych, zamawiających magazyn pod ten sam adres, można uzyskać spory rabat.

Czasopismo jest połączone ze stroną internetową, gdzie możecie znaleźć nagrania części artykułów w formacie mp3, czy też listę słówek w formacie pdf. W każdym artykule zaznaczono wszystkie trudniejsze słówka. Ich tłumaczenia znajdują się w kolumnach obok tekstu. Bardzo ucieszył mnie fakt, że przy każdym tekście pojawia się również oznaczenie trudności tekstu. W ten sposób łatwo znaleźć te teksty, które odpowiadają naszym umiejętnościom.

W najnowszym wydaniu na szczególną uwagę zasługuje tekst na temat nowego i najmłodszego w historii prezydenta Francji. Artykuł przybliża nam zarówno sylwetki prezydenta i jego żony, jak również kluczowe założenia programu politycznego Macrona. Najbardziej zaskakujący wydał mi się natomiast artykuł na temat najpiękniejszych ... francuskich ambasad. Jestem przekonana, że nie zgadniecie, w jakich krajach się znajdują. Osoby zainteresowane ochroną środowiska znajdą tu tekst na temat papierowych torebek, a miłośnicy sztuki informacje na temat mało znanego kierunku w malarstwie. Nie zabrakło również dialogów, tym razem "kulinarnych" - w restauracji, piekarni, podczas rodzinnej kolacji. Na końcu magazynu znajdziecie również ćwiczenia weryfikujące poziom zrozumienia zawartych w magazynie tekstów.

Na pierwszy rzut oka magazyn prezentuje się dość niepozornie, wystarczy jednak zajrzeć do środka, by przekonać się o jego znakomitym poziomie i wartości merytorycznej. Póki co na naszym rynku znajdziemy niewiele równie ambitnych i aktualnych materiałów do nauki języka francuskiego, dlatego też również ten magazym gorąco polecam.

18.08.2017

"Krąg" Dave Eggers




Autor: Dave Eggers
Tłumaczenie: Marek Fedyszak
Wydawnictwo: Sonia Draga

tytuł oryginału: The Circle
data wydania: 10 maja 2017
ISBN: 9788379993611
liczba stron: 480





Gdy sięgałam po ten tytuł nie spodziewałam się, że zrobi on na mnie aż takie wrażanie. Tym bardziej, że na dobrą sprawę jest ona bardzo przeciętna. Prosty język, mało rozbudowana kreacja postaci, niewiele wątków pobocznych... Mimo to mam nadzieję, że uda mi się zachęcić Was do lektury, bo choć to JAK została napisana na kolana raczej nie powali, to, O CZYM opowiada momentami naprawdę wciska w fotel.

Ogólny zarys jest stosunkowo prosty. Mae Holland zostaje zatrudniona w niezwykle potężnej koroporacji o nazwie Circle. Jej nowy pracodawca wydaje się być ideałem - firma próbuje znaleźć rozwiązania na wszelkie bolączki ludzkości, nawet takie jak bezdomność czy porwania dzieci. Każdy w firmie ma szanse na awans, zaangażowanie jest niemal natychmiast zauważane i doceniane. Po godzinach pracy każdy może skorzystać z szeregu bezpłatnych atrakcji, uczestniczyć w wielu szalonych imprezach a nawet przenocować w luksusowym, korporacyjnym internacie. Nikt nie musi martwić się o ubezpiecznienie, Circle robi wszysto, by jego pracownicy byli zdrowi i w doskonałej formie. Brzmi po prostu idealnie? Nic dziwnego, że każdy marzy, by otrzymać tam posadę. Mae doskonale zdaje sobie z tego sprawę i gotowa jest na każde poświęcenie, by zasłużyć na ofiarowaną jej szansę. Ambitna dziewczyna zaczyna piąć się po szczebelkach sukcesu, zupełnie nie zauważając, że coraz bardziej oddala się od życia, które rozgrywa się poza firmowym campusem. Wiara w słuszność czynionych kroków sprawia, że nie zauważa, gdy zaczyna się łamać wszelkie prawa prywatności...

Niektórzy są zdania, że "Krąg" jest współczesną wersją wizji Orwella i trudno po części nie zgodzić się z tą tezą. Co więcej, czytając powieść, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że to, o czym tu się pisze, rozgrywa się już w realnym świecie. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, by spostrzec ludzi odciętych od rzeczywistości za sprawą telefonu i słuchawek, spotkać grupki młodych ludzi tak zajętych wirtualnymi rozmowami, że nie mają pojęcia, kto obok nich siedzi. Ilu naszych znajomych spędza długie godziny umieszczając komentarze pod wpisami znajomych i klikając w uśmiechnięte buźki? Niby nic złego, a jednak "Krąg" pokazuje, jak te w miarę niewinne rzeczy zniekształcają nasze umiejętności postrzegania świata. Niektórzy czytelnicy dziwią się nad "głupotą Mae", która zdaje się być zupełnie ślepa na narzucane na nią nowe ograniczenia. Trudno jednak znaleźć czas na refleksję w świecie, w którym nieustannie czegoś się od nas wymaga. Jeżeli kiedykolwiek napisaliście jakiś komentarz lub coś polubiliście tylko dlatego, że byliście przekonani, że w przeciwnym razie ktoś się na Was obrazi, w pewnym sensie też już jesteście w tej szalonej maszynie. Być może czas, by zastanowić się nad swoim postępowaniem? O ile ciekawsze mogłoby być życie, gdybyśmy, zamiast trwonić czas na komentarze, których po kilku sekundach nikt nie pamięta, zaplanowali podróż, wyjście do teatru czy spotkanie. Dave Eggers zdaje się nas pytać - czy pamiętacie jeszcze, jak wygląda prawdziwe życie?

Treść "Kręgu" daje wiele powodów do refleksji. Niewykluczone, że właśnie ta książka uświadomi wam, jak bardzo oderwaliście się już od normalnej rzeczywistości. Wbrew pozorom wcale nie musi to oznaczać, że jeszcze dziś będziecie musieli wykasować wszystkie konta na portalach społecznościowych. Chodzi jednak o to, by ponownie znaleźć się w stanie równowagi, przestać trwonić czas na rzeczy, które naprawdę nic nie wnoszą do naszego życia. Bo czy spoglądając na ostatni miesiąc, będziecie dumni z wszystkich udostępnionych "lajków", czy raczej z jakiegoś spotkania, wyjazdu, czy choćby czasu, jaki wreszcie udało wygospodarować się na spracer? No właśnie...

"Krąg" od strony literackiej jest książką bardzo przeciętną. Napisana prostym językiem, do jakiegoś stopnia przewidywalna, umiarkowanie dynamiczna. Wystarczyło jednak wpleść w nią szalenie ważne spostrzeżenie na temat naszego postępowania, by sprawić, że bardzo trudno odłożyć ją na półkę. To trochę tak, jakby nagle ktoś wyrwał nas z letargu i uświadomił nam, jak bezmyślnie trwonimy życie. Teoretycznie o wszystkim wiemy, jesteśmy świadomi naszego postępowania ale czy na pewno nadal sprawujemy nad nim kontrolę?  Już niemal w każdym z nas jest odrobina Mae. Pozostaje pytanie, czy znając tę informację będziemy w stanie zrobić coś więcej, niż tylko kliknąć "nie lubię"...

16.08.2017

Niemiecki GAMEBOOK z ćwiczeniami Taxi frei?





Autor: Angelika Bohn
Wydawnictwo: Edgard
ISBN: 978-83-7788-724-0
Data wydania: 9.09.2016 

Liczba stron: 216 




"Taxi frei?" to już drugi gamebook wydawnictwa Edgard, jaki miałam przyjemność poznać. Wcześniej czytałam "Near Death Experience" w języku angielskim, a doświadczenie było na tyle pozytywne, że po prostu musiałam się przekonać, jak wypadnie w wersji niemieckiej. Osobom, które jeszcze nigdy nie miały do czynienia w gamebookami wyjaśniam, że jest to książka, w której czytelnik sam może zadecydować o losach bohatera.
 
W tym przypadku jest to taksówkarz Felix, który właśnie zostaje zaproszony na rozmowę w potężnej firmie IT. Szybko wychodzi na jaw, że ten niepozorny człowiek jest również szalenie zdolnym hakerem. Szef firmy, słysząc tę informację, momentalnie proponuje mu stanowisko i zaskakująco wysokie wynagrodzenie. Trudno nie nabrać podejrzeń, że obowiązki Felixa mogą stać w sprzeczności z obowiązującym prawem. Czy powinien więc przyjąć propozycję? To właśnie pierwszy moment w którym sam czytelnik wkracza do akcji i decyduje, jak zachowa się "jego" bohater.

Ta forma nauki po raz kolejny wydała mi się bardzo wciągająca i dostarczyła sporo frajdy. Nawet gdy założyłam, że mój bohater będzie szalenie ostrożny, wpakowałam go w duże tarapaty. Wersje potencjalnych wydarzeń są bardzo zróżnicowane i naprawdę ciekawe. Może być strasznie, śmiesznie, romantycznie - nigdy nie można przewidzieć, na co natraficie.

Jako że książka jest również pomocą do nauki języka niemieckiego, nie zabrakło tutaj słowniczka z trudniejszymi wyrazami, a także ćwiczeń weryfikujących poziom zrozumienia tekstu. Podejrzewam jednak, że podobnie jak ja najpierw ograniczycie się do poznania wszystkich możliwych wersji historii - bardzo trudno jest pohamować ciekawość.


"Taxi frei?" jest przeznaczona dla osób, które opanowały język niemiecki w stopniu średniozaawansowanym i myślę, że ta informacja jest całkowicie adekwatna do słownictwa, z jakim tu się spotkałam. Co więcej, całość napisana jest bardzo współczesnym językiem, dlatego nie mamy wrażenia, że pracujemy z podręcznikiem czy zeszytem ćwiczeń, a z ciekawą powieścią.

Jeżeli jeszcze nie znacie gamebooków, koniecznie skuście się na któryś z oferty Edgarda. Jak już wspomniałam, póki co mogą się nimi cieszyć uczący się języka angielskiego i niemieckiego. To bardzo fajna forma przyswajania nowych słówek i zwrotów, a od dawna wiadomo, że jeśli nauka sprawia przyjemność, to staje się też bardziej efektywna. Zachęcam.

09.08.2017

Business English Magazine nr 60/2017 + Wydanie Specjalne nr 6/2017

Magazyn Business English Magazine po raz pierwszy zakupiłam w 2010 roku i od razu doceniłam jego jakość, poziom i różnorodność zawartych w nim tematów. Od tej chwili minęło już 7 lat, moje zdanie na temat tej pozycji nie zmieniło się jednak ani trochę. Każdy kolejny numer to masa ciekawych artykułów i nowych słówek do opanowania. Praca z magazynem w ogóle mi się nie nudzi i z niecierpliwością wyczekuję nowych wydań. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że tym razem mogę zaprezentować Wam nie tylko nowy numer Business English Magazine, ale również wydanie specjalne, poświęcone coachingowi. Oba na tyle ciekawe, że trudno mi powiedzieć, który z nich poleciłabym w pierwszej kolejności. 

 
Business English Magazine 60:
http://magazynyjezykowe.pl/
http://www.kiosk.colorfulmedia.pl/glowna/263-business-english-magazine-60.html
 
 
O "Superfoods" słyszał już niemal każdy, przede wszystkim jednak Ci, którzy śledzą wszelkie nowinki dotyczące zdrowego odżywiania się. Superfoods to te produkty, które mają na nas wyjątkowo dobroczynny wpływ. Jakie produkty spożywcze zaliczają się do tej elitarnej grupy, przeczytacie już w obszernym aktykule, zarówno w najnowszym numerze magazynu, jak i jego wydaniu specjalnym. Co jeszcze znajdziecie w 60 już numerze?
 
Google, Apple, Amazon - to marki za którymi stoją ogromne pieniądze. Czy wiecie jednak jak wyglądały ich początki? Garaż, rodzinny dom, niewielki internetowy biznes. Te, jak również wiele innych przykładów z magazynu potwierdza, że na dobrą sprawę każdy może stać się milionerem.
 
Aborcja to temat bardzo kontrowersyjny i nieustannie aktualny. W kolejnym artykule będziemy mogli przeczytać, jak ewaluował na przestrzeni lat. Osobom, które wolą bardziej rozrywkowe tematy, polecam przegląd bardzo niekonwencjonalnych aplikacji na smartphona. Czy wiecie chociażby, że istnieje program, który rzekomo odstrasza komary? :-)
 
Osobiście bardzo przypadł mi do gustu tekst na temat Zhou Qunfei, jednej z najbogatszych kobiet w Chinach. Ciężka praca i determinacja sprawiły, że przebiła się przez twardy, "męski" mur, zdobyła znakomite stanowisko i uznanie, na które z całą pewnością sobie zasłużyła.
 
Nazwiska Jobs, Gates czy Zuckenberg są wszystkim doskonale znane. Kojarzą się z wielkimi osiągnięciami, jednak prawda jest taka, że do ich ogromnego sukcesu przyczyniły się inne osoby. Poznajcie "zapomnianych bohaterów" - osoby, których talent pozwolił pewnym firmom wybić się na sam szczyt.
 
To jedynie kilka wybranych tematów, gdybym miała wymienić wszystkie warte uwagi, musiałabym pewnie skopiować cały spis treści. Pamiętajcie też o wszystkich stałych atutach magazynu: słowniczku z najtrudniejszymi słówkami na każdej stronie, dodatkach tematycznych, plikach video i mp3 powiązanych z bieżącym numerem. Materiału jest naprawdę dużo, a jego poznawanie dostarczy Wam wiele satysfakcji.
 
 
 
 
Business English Magazine wyd. spec. 6:
http://magazynyjezykowe.pl/
http://www.kiosk.colorfulmedia.pl/glowna/242-business-english-magazine-coaching.html
 
 
Coaching to temat, którym żywo się interesuję. Tym bardziej ucieszył mnie fakt, że właśnie on stał się tematem przewodnim kolejnego, specjalnego wydania magazynu. W tym numerze zaczniemy od nauki życia tu i teraz, poprzez odkrywanie własnego potencjału i pasji, organizowania pracy, skutecznego planowania, aż do nauki efektywnej relaksacji. Osobiście polecam również wyszczególnione tutaj inspirujące filmy, najlepiej w wersji po angielsku. Warto poczytać też o ciekawych nawykach sławnych i bogatych. Kto wie, być może dzięki nim łatwiej będzie Wam zwlec się z łóżka o świcie, a sprzątanie przestanie być przykrym obowiązkiem?
 
Czy słyszeliście już o duńskiej recepcie na szczęście - hygge? Przeczytajcie o tym, co wpływa na jej skuteczność. Czy w ogóle ma szansę na sukces w takim kraju jak Polska?
 
Chciałabym także zwrócić uwagę na stałe elementy magazynu, takie jak dialogi i ćwiczenia znajdujące się na końcu każdego magazynu. Dzięki nim możemy zapoznać się zarówno z życiowymi przykładami wykorzystania specyficznego słownictwa, jak i zweryfikować stopień przyswojenia nowego słownictwa.
 
 
Business English Magazine to niezmiennie gwarnacja wysokiego poziomu i bardzo interesującej tematyki. Biorąc pod uwagę, jak długo istnieje na polskim rynku, wierzę, że jej atuty doceniło już wielu czytelników. Najwyższy czas, by do nich dołączyć. Gorąco zachęcam!
 

07.08.2017

"Jakoś to będzie. Szczęście po polsku" Beata Chomątowska, Dorota Gruszka





Wydawnictwo: Znak

data wydania: 19 lipca 2017
ISBN: 9788324045457
liczba stron: 352





 
 
 
W ostatnich latach bardzo modne stało się ... bycie szczęśliwym. Kolorowe magazyny karmią nas wizerunkami osób spełnionych zarówno prywatnie, jak i zawodowo, a przy tym wszystkim świetnie wyglądających. Nie wypada narzekać, bo to oznaka nieporadności. Liczne poradniki i coraz to nowsze "filozofie" podpowiadają nam, co zrobić, by stać się szczęśliwym. Spoglądając na okładkę "Jakoś to będzie" obawiałam się, że będzie ona powielać to, co znaleźć można w wielu innych pozycjach, z tą małą różnicą, że tym razem będziemy utrzymywać, że to "polskie". Zawartość nie potwierdziła moich obaw, trzeba jednak zadać sobie pytanie, czy to dobrze, czy źle.

Książeczka została bardzo ładnie wydana. Kompaktowy rozmiar, twarda okładka, liczne zdjęcia sprawiają, że może stanowić bardzo sympatyczny prezent. W moim przekonaniu nie będzie to jednak upominek dla osoby, która pragnie się dowiedzieć, co robić, by być szczęśliwą, a raczej dla osoby, której chcielibyśmy przypomnieć, że życie jest piękne. Bo choć okładka sugeruje, że dowiemy się nieco więcej na temat filozofii szczęścia panującej w naszym kraju, w środku o niej samej znajdziemy naprawdę niewiele, co najwyżej zapewnienie pod koniec rozdziałów, że nadal jest mowa o "jakoś to będzie". Osobiście ten fakt zupełnie mnie nie martwi, myślę jednak, że tytuł jest zupełnie nietrafiony. O wiele bardziej przemawiałby do mnie "Piękno wokół Ciebie" czy może nawet bardziej "Witamy w Polsce".

Czego więc spodziewać się po tej książeczce? Na kolejnych stronach autorzy opowiedzą Wam o tym, jacy są Polacy i jakie wyznają wartości. Otrzymacie również informacje na temat niezwykłych zakątków w Polsce. I tak przykładowo przeczytamy tu o wyjątkowym traktowaniu chleba w naszym kraju (a nawet poznamy na niego przepis), o niezwykłości wigilijnych obchodów, o bogactwie naszego języka, różnorodności gwar, pięknie kaszubskich haftów czy dostojności dębu Bartka. Każda kolejna strona przypomina nam o rzeczach, które są blisko nas i którymi warto się zachwycić. Bo aby odkryć wyjątkowość wcale nie trzeba wyruszać w daleką podróż, a raczej dokładnie rozejrzeć się wokół siebie. Myślę, że w dzisiejszych czasach każdy z nas potrzebuje takiego "przypominacza". Czegoś, co uświadomi nam, że nasze życie nie ogranicza się tylko do pracy, jedzenia i spania.

Co prawda książka nie stanowi dla mnie odpowiedzi na coraz bardziej popularne hygge, podpowiada jednak, co zrobić, by nasze życie stało się bardziej pełne i wyjątkowe. Autorzy mówią o rzeczach bardzo oczywistych, ale paradoksalnie tak często lekceważonych. Książka powinna więc zainteresować przede wszystkim tych, którzy pragną poczuć się nieco lepiej we własnej skórze. Nie trzeba wydawać masy pieniędzy na egzotyczne podróże, czy ekstrymalne doznania, by poczuć się lepiej. Zachęcam.

28.07.2017

"Klub Porcelanowej Filiżanki" Vanessa Greene



Autor: Vanessa Greene
Tłumaczenie: Barbara Górecka
Seria: Leniwa Niedziela
Wydawnictwo: Świat Książki
tytuł oryginału: The Vintage Teacup Club
data wydania: 6 listopada 2013
ISBN: 9788379432356
liczba stron: 320






Seria "Leniwa niedziela" skupia lekkie i przyjemne książki obyczajowe, w sam raz na spokojne popołudnie, czy wieczór przy herbacie. Jak w przypadku każdej serii, znaleźć w niej można zarówno małe perełki, jak i książki niesamowicie ... nudne. Niestety w moim przekonaniu "Klub Porcelanowej Filiżanki" zalicza się do tej drugiej grupy.

Jenny, Maggie i Alison to trzy kobiety, które na dobrą sprawę nie mają z sobą nic wspólnego. Zapewny nigdy by się nie poznały, gdyby nie zabawne spotkanie na targu staroci. Wszyskie trzy tracą głowę dla tych samych, klimatycznych filiżanek. Spontanicznie decydują się kupić je wspólnie. Potrzeba dzielenia jest dobrym pretekstem do kolejnych spotkań. Rodzi się przyjaźń, która każdej z nich będzie bardzo potrzebna...

Ogólny zarys książki zapowiada się całkiem ciekawie. Dodatkowo zachęca bardzo sympatyczna okładka, która wręcz zapewnia nas, że przy powieści spędzimy cudowne, spokojne chwile. Niestety, chwile okazały się tak spokojne, że momentami trzeba było uważać, by przy książce nie zasnąć. Choć w życiu trzech kobiet dzieje się naprawdę wiele, trudno odczuć jakiekolwiek emocje.

Powieść reklamowana jest jako historia o damskiej przyjaźni, jednak tejże jest w książce bardzo mało. Kolejne rozdziały to opis losów poszczególnych kobiet, które tylko od czasu do czasu się spotykają. Trudno mówić tu o dużej zażyłości, czy wgłębianiu się w problemy. Wszystko jest bardzo powierzchowne. Problemów jest sporo, jednak żadnemu nie poświęcono dostatecznej uwagi.

Każda ocena książki jest bardzo subiektywna, jest więc niemal pewne, że znajdą się czytelnicy, którym styl Vanessy Greene będzie bardzo odpowiadać. Osobiście zdecydowanie nie zaliczam się do tej grupy, a książkę zaliczam do co najwyżej przeciętnych. Żadna z bohaterek nie zaskarbiła mojej sympatii, nie przejęłam się żadnym z problemów. Było, minęło i z pewnością nigdy więcej nie wróci. Książki nie odradzam ale i nie polecam. Na rynku znajdziecie całą masę książek, które bardziej zasługują na to, by spędzić z nimi leniwy dzień.

25.07.2017

"Cena za honor" Piotr Pochuro





Wydawnictwo: Bellona
data wydania: 19 stycznia 2012
ISBN: 978-83-111-2208-6
liczba stron: 160




 
 
Piotr Pochuro (pseudonim literacki) jest byłym funkcjonariuszem policji. Początkowo pełnił służbę w Oddziałach Prewencji Policji oraz w Batalionie Patrolowo-Interwencyjnym Komendy Stołecznej Policji w Warszawie. W latach 1995-1999 służył w wydziale kryminalnym jednej z komend rejonowych w Warszawie. Do jego zadań należało zajmowanie się sprawami dotyczącymi zabójstw, wymuszeń "haraczy", napadów. Od 2000 do 2005 r. służył w strukturach Komendy Głównej Policji jako funkcjonariusz operacyjny Centralnego Biura Śledczego w Wydziale do Walki ze Zorganizowaną Przestępczością Narkotykową. Po odejściu ze służby, szybko uświadomił sobie, że ma za dużo wolnego czasu. Poświęcił się pisarstwu, początkowo jedynie dla własnej satysfakcji. Wkrótce okazało się, że jego słowa trafiają w gusta czytelników. Na swoim koncie ma już trzy powieści kryminalne. Wszystkie spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem.

Bzyk, policyjny detektyw prowadzi działania przeciw handlarzom narkotyków. Ma szansę postawić przed sądem wszystkie osoby odpowiedzialne za przestępczy proceder. Jego poczynania nie mogą przejść bez echa. Jest ktoś, kto nie chce dopuścić do zniszczenia swojego imperium. Ten ktoś uruchamia wszystkie swoje wpływy, aby powstrzymać policjanta. Czy walka dobra ze złem będzie miała szczęśliwe zakończenie?

Sam opis fabuły nie zapowiada niczego, z czym nie mielibyśmy do czynienia w wielu innych książkach z tego gatunku. Tym większe jest zaskoczenie, gdy rozpoczynamy lekturę i uświadamiamy sobie, jak trudno jest nam się od niej oderwać. Jest coś w stylu pisarza, co trafia bezpośrednio do serca czytelnika i sprawia, że ten bardzo pragnie poznać zakończenie tej historii. Być może to fakt, że Pochuro nie jest jedynie teoretykiem, ale również praktykiem i właśnie dzięki temu jego teksty wydają się być tak autentyczne? Autor bardzo wiarygodnie oddaje realia, w których pracują policjanci. Zwraca uwagę na wiele niedogodności, z jakimi zmagają się na codzień: brak podstawowego sprzętu do pracy, nieprecyzyjne przepisy, brak wiedzy wśród prokuratorów i sędziów na temat ważnych aspektów funkcjonowania policji. W "Cenie za honor" nie ma przewlekłych opisów, każde słowo wydaje się być potrzebne. Taki styl często nazywamy "męskim" - jest zwięźle i dosadnie, ale i wymownie.

Dynamiczna akcja i niewielkie gabaryty książki sprawiają, że czyta się ją wręcz błyskawicznie. Zakończenie mile zaskakuje i sprawia, że powieść wybija się spośród podobnych sobie książek. Osobiście odniosłam wrażenie, że autor próbuje przedstawić przeciętnego policjanta w sposób przesadnie pozytywny. Być może w ten sposób próbuje podziękować mu za to, że w ogóle jest i znosi trudy często frustrującej pracy? Nie zmienia to faktu, że lektura "Ceny za honor" dostarcza sporo dobrej rozrywki. Miło sięgnąć po tekst kogoś, kto zna się na rzeczy. Dlatego też zachęcam do lektury.

21.07.2017

"W ofierze Molochowi" Åsa Larsson




Tłumaczenie: Beata Walczak-Larsson
Cykl: Rebeka Martinsson (tom 5)   
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
tytuł oryginału: Till offer åt Molok
data wydania: 24 stycznia 2013
ISBN: 978-83-0305028-6
liczba stron: 368




Åsa Larsson to pisarka, której z pewnością nie trzeba przedstawiać fanom skandynawskich kryminałów. Jej pierwsza powieść z cyklu z Rebeką Martinsson pt. "Burza z krańców ziemi" zdobyła nagrodę dla najlepszego szwedzkiego kryminalnego debiutu. Powieść "W ofierze Molochowi" została uznana przez Szwedzką Akademię Kryminału za najlepszą szwedzką powieść kryminalną 2012 roku. Nic więc dziwnego, że Larsson stała się jedną z najbardziej poczytnych autorek, przez niektórych nazywaną nawet królową skandynawskiego kryminału.

Pewnej niedzieli, we własnym domu, zostaje bestialsko zamordowana starsza kobieta. Siedmioletni wnuk zmarłej, Marcus, zostaje odnaleziony w pobliskim lesie, niestety, nie potrafi wyjaśnić, co się stało. Wkrótce okazuje się, że w rodzinie chłopca już częściej dochodziło do śmierci w bardzo dziwnych okolicznościach. Niektórzy twierdzą nawet, że nad całą rodziną ciąży fatum. Rusza śledztwo, którym kieruje prokuratorka Rebeka Martinsson. Gdy zostaje jej odebrane, kobieta zaczyna śledzić mordercę na własną rękę. Czy zdoła uchronić chłopca przed kolejnym nieszczęściem?

Akcja powieści toczy się dwutorowo. Na przemian śledzimy teraźniejsze wypadki, jak też zdarzenia z początku XX wieku. Wtedy to skromna nauczycielka, Elina Petterson, poznaje i wchodzi w związek z ówczesnym dysponentem i pryncypałem Kiruny, Hjalmarem Lundbohmem. Jeszcze nie wie, jak tragiczna w skutkach będzie dla niej ta decyzja...

Dwutorowy sposób prowadzenia akcji nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, tym razem jednak sprawdza się znakomicie. Czytelnik nie może się doczekać chwili, gdy odkryje tajemnicę prostej nauczycielki, od której rozpoczęło się rzekome "fatum". Z ogromnym napięciem czeka też na rozwój bieżących zdarzeń, tym bardziej, że szybko okazuje się, że życie małego Markusa nadal jest zagrożone. Nie ulega też wątpliwości, że to właśnie z małym chłopcem czytelnik czuje się najsilniej związany emocjonalnie.

Åsie Larsson należą się brawa zarówno za bardzo dobre kreacje bohaterów, jak również interesujące tło wydarzeń. Szczególnie przypadły mi do gustu opisy różnic społecznych, z jakimi spotykała się Elina Petterson, obraz ludzi prostych ale bardzo zaradnych, niestety często traktowanych bardzo niesprawiedliwie.

Zakończenie, a konkretniej motywy współczesnej zbrodni, wydały mi się lekko przekombinowane, nie zmienia to jednak faktu, że powieść czytało się bardzo dobrze. Åsa Larsson jest utalentowaną pisarką, dobrze wie jak stworzyć solidną i wciągającą powieść kryminalną. Bardzo cenię sobie kryminały, które oferują coś więcej niż zbrodnię i schwytanie sprawcy. "W ofierze Molochowi" trafia w moje gusta, dlatego też polecam ją Waszej uwadze.

18.07.2017

"Lśnienie" Stephen King



Autor: Stephen King
Tłumaczenie: Zofia Zinserling
Cykl: Lśnienie (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
tytuł oryginału: The Shining
data wydania: 2016
ISBN: 9788380694422
liczba stron: 543




"Lśnienie" Stephena Kinga zdaniem wielu czytelników stanowi literacki horror wszechczasów. Nawet jeśli nie popieramy tej tezy, trudno nie docenić jego wpływu na cały gatunek literacki. Kto wie, być może żyjemy obecnie w czasach, gdy tego typu książka nie potrafi już aż tak wstrząsnąć i przerazić jak kiedyś. Mimo to nawet dzisiaj trudno odmówić Kingowi wyobraźni, umiejętnego budowania napięcia i dreszczyku autentycznych emocji.

Były nauczyciel, Jack Torrance, otrzymuje prace dozorcy w opuszczonym na czas zimowy górskim hotelu. Liczy na to, że w tym spokojnym, odciętym od reszty świata miejscu odnajdzie chęć do skończenia długo pisanej już powieści. Faktycznie, wystarczy kilka dni by cała rodzina zdana była wyłącznie na siebie. Niedługo po tym, gdy śnieg odcina im drogę ucieczki, obdarzony telepatycznymi zdolnościami Danny, pięcioletni syn Jacka, odkrywa, że hotel jest nawiedzony. Duchy zdają się mieć szczególny wpływ na jego ojca. Szybko staje się jasne, że w tym miejscu rozegra się walka na śmierć i życie...

O "Lśnieniu" napisano już tak wiele, że po prostu nie sposób napisać o nim czegoś nowego. Na dobre wpisał się do klasyki horroru i sprawił, że wielu gości unika w hotelach pokoju o numerze 217. Fantastyczna ekranizacja z niepowtarzalnym Nicholsonem przysporzyła mu kolejnych fanów i sprawiła, że o Kingu usłyszeli nawet ci, którzy księgarnie omijają szerokim łukiem. Jak już wspomniałam, książka nie przeraża już tak jak kiedyś, no chyba, że jest jedną z pierwszych w tym gatunku, jaką czytamy. Mimo to dostarcza czytelnikowi sporo emocji i z ogromną łatwością trafia do ludzkiej wyobraźni. Jest coś w stylu Kinga, co sprawia, że jego książki czyta się tak, jakby oglądało się interesujący film. Plastyczne opisy, nastrojowe tło, budowanie napięcia, efektowne zwroty akcji - wszystko jest idealnie zgrane. Choć książka jest dość obszerna, czyta się ją bardzo szybko. Zapewnie niejedna osoba zdecyduje się dla niej zarwać noc.

Niektórzy uważają Kinga za absolutnego mistrza, do innych zupełnie nie przemawia. Niezależnie od tego, jaki mamy do niego stosunek, myślę, że istnieją książki, które powinno się poznać i "Lśnienie" zdecydowanie jest jedną z nich. To historia, która działa na wyobraźnię czytelnika i wyzwala w nim szereg emocji. Jedna z najciekawszych powieści w dorobku pisarza, dlatego też zachęcam do lektury.

14.07.2017

"Miłosna kareta Anny J." Janina Lesiak



Autor: Janina Lesiak
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
data wydania: sierpień 2016
ISBN: 9788377792858
liczba stron: 224







Anna Jagiellonka była córką wielkiej królowej Bony z włoskiego rodu Sforzów i Zygmunta Jagiellona zwanego Starym. W jej życiu znaczącą rolę odegrało czterech polskich królów: jej brat Zygmunt August, niedoszły mąż Henryk Walezy, faktyczny mąż Stefan Batory i siostrzeniec Zygmunt I Waza. Każdego z nich na swój sposób bardzo kochała, sama niestety doświadczyła bardzo niewiele miłości...

Janina Lesiak jest pisarką, która pragnie przybliżyć czytelnikowi postaci niezwykłych, ale niestety zapomnianych kobiet, które swego czasu odgrywały bardzo znaczące role. Nie chodzi tylko o to, by podkreślić ich dokonania, ale bardziej by pokazać, jak wyglądało ich życie, z jakimi borykały się problemami, o czym marzyły. Nie inaczej jest w "Miłosnej karecie...", która opowiada o relacjach Anny Jagiellonki z czteroma władcami. Każdy z nich był jej wyjątkowo bliski, jednak żaden nie potrafił docenić jej oddania. Całość napisana jest w formie pamiętnika i choć liczy sobie niewiele ponad 200 stron jest naprawdę bogata w treść.

Autorka nie tylko pokazuje losy nietuzinkowej kobiety, ale również "odczarowywuje" romantyczne wyobrażenie życia królowych i księżniczek. W książce pojawiają się osoby, które pomimo tytułów, cierpią głód i nędzę, zapadają na bolesne choroby, cierpią niedolę i katusze.

Annie Jagiellonce przyszło żyć w burzliwych czasach, co sprawia, że jej losy czyta się z jeszcze większym zainteresowaniem. Myślę, że książka może spodobać się zarówno historykom, jak również osobom, które chętnie poznają szczegóły życia niezwykłych osobistości. Piękna oprawa książki sprawia, że może się ona stać miłym i wartościowym prezentem.

Janina Lesiak potrafi pięknie i przejmująco nakreślić sylwetki swoich bohaterów i choć żyjemy w zupełnie innych czasach, stają się oni nam bardzo bliscy. "Miłosna kareta Anny J." to bardzo udana powieść, która zaostrza apetyt na więcej takich historii. Pozostaje mieć nadzieję, że autorka napisze ich dużo więcej i "przywróci do życia" wiele niezwykłych kobiet, które gdzieś przepadły na kartach historii. Zachęcam.

11.07.2017

"Akrobaci" Zofia Mossakowska




Autor: Zofia Mossakowska
Wydawnictwo: JanKa
data wydania: 20 maja 2016
ISBN: 9788362247448
liczba stron: 272




 
 
O niepełnosprawności pisze się trudno. Tylko niektórym udaje się ciekawie opisać walkę z przeciwnościami losu i własnymi ograniczeniami, na tym jednak zwykle się kończy. Bo i jak interesująco pisać o tym, że ktoś się poddał własnej ułomności? Chyba jeszcze trudniej pisać o starości i odrzuceniu. Cóż bowiem może być w tym interesującego? Tematy niby tak mało atrakcyjne, a mimo to można było sklecić z nich coś wyjątkowego. Problemy ciężkie i toporne złożyły się na książkę świeżą i niebanalną.

Antek porusza się na wózku. Społeczeństwo coraz bardziej spycha go na margines. Brak jakichkolwiek perspektyw sprawia, że nie widzi on większego sensu w ćwiczeniach, dzięki którym mógłby odzyskać nieco więcej samodzielności. Nela jest piękną i interesującą kobietą. Niestety w jej życiu pojawił się mężczyzna, który nie zasługiwał na jej miłość. Choć mogłaby nawiązać nową znajomość, wybiera opiekę nad Antkiem i skazuje się na osamotnienie, jakie często doskwiera opiekunom osób niepełnosprawnych. Paradoksalnie właśnie za sprawą tych dwóch osób, wiele ludzi osamotnionych i doświadczonych przez los ponownie nabiera chęci do życia. Niecodzienna para prowadzi bowiem firmę wysyłającą listy do osób, do których nikt już nie pisze. Wykreowany przez nich Przyjaciel to ktoś, kto próbuje podtrzymać ich na duchu i wsłuchuje się w ich problemy, ilekroć zechcą mu je powierzyć. Tego typu działalność może mieć jednak skutki uboczne. Wrażliwy chłopak coraz bardziej zagłębia się w problemy osób, z którymi koresponduje. Szczególnie przejmuje go los młodej, zagubionej w swoich uczuciach dziewczyny...

"Akrobaci" to jedna z tych historii, które naprawdę trudno opisać słowami. Gdziekolwiek by się zaczęło, ma się wrażenie, że nie wspomniało się o czymś ważnym i nie oddaje wszystkich wartości tej książki. To historia, która mówi o ułomnościach, osamotnieniu (z różnych przyczyn), starości, ale robi to w całkowicie zaskakujący sposób. Osoby starsze często uchodzą za bardzo bierne, mało zainteresowane tym, co dzieje się wokół nich. W "Akrobatach" pokazują całkiem inne oblicze. Żywo interesują się losami bliskich i paradoksalnie często potrafią dostrzec to, co całkowicie umyka ich "aktywnym" krewnym. Antek jest niepełnosprawny, jednak w "Akrobatach" niewiele znajdziemy informacji o problemach, z jakimi borykają się osoby z ograniczeniami. Jeśli już, to wspomina o nich mimochodem. Nawet jeśli nie walczy, nie komplementuje swej choroby, w jego życiu jest jeszcze dość miejsca na wiele innych spraw. Nela, choć zagubiona w swoim otoczeniu, potrafi świetnie wczuć się w sytuacje swoich korespondentów. Ma w sobie masę mądrości, którą chojnie dzieli się z zupełnie obcymi jej ludźmi. Sprawia, że zapominają o tym, że za każdy z jej listów muszą płacić. Przyjaciel staje się dla nich tak ważny, że w chwili jego "załamania" czują się zobowiązani, by mu pomóc i go wspierać.

"Akrobaci" to również wyraz tęsknoty za piękną, choć już prawie zapomnianą sztuką pisania listów. Teoretycznie żyjemy w czasach, w których komunikacja jest o wiele łatwiejsza. Ciągle dzwonimy, czatujemy, a mimo to tak mało sobie mówimy. Nieustannie wysyłane wiadomości nie mają w sobie nic, co było by warte zachowania i zapamiętania. Słowa już parę chwil po ich przesłaniu, czy wypowiedzeniu popadają w niepamięć. Nie ma już tej chwili refleksji nad kartką, prób uporządkowania i nazwania myśli. Po lekturze tej książki człowiek nabiera chęci, by cofnąć czas. Podejrzewam, że niejedna osoba poczuje również usilną potrzebę odnalezienia starej papeterii...

Choć tematyka "Akrobatów" wydaje się być bardzo refleksyjna, książka zupełnie się nie dłuży. Odnosi się wrażenie, że dzieje się w niej naprawdę wiele. Być może dzieje się tak za sprawą tekstu listów wielu korespondentów, a może po prostu fabuła jest tak niecodzienna, że całkowicie zatracamy się w lekturze? Jedno jest pewne, książka jest na tyle niepowtarzalna, że warto zaryzykować jej lekturę. Napisana na bardzo dobrym poziomie, bogata w treść, niesamowicie uniwersalna - tak niezwykła, a mimo to zupełnie niepozorna. Takie perełki w literackim świecie powinny pojawiać się zdecydowanie częściej. Zachęcam.

07.07.2017

"Córka doskonała" Amanda Prowse





Tłumaczenie: Anna Sauvignon
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
tytuł oryginału: Perfect daughter
data wydania: 17 marca 2017
ISBN: 9788365506924
liczba stron: 408





 
Każdy młody człowiek ma jakieś marzenia i bardzo konkretne wyobrażenia odnośnie swojej przyszłości. Jedni pragną podróżować, inni zdobyć świetną pracę i pławić się w luksusie, jeszcze inni dokonać czegoś naprawdę ważnego i uczynić świat nieco lepszym. Czas mija i przychodzi dzień, gdy taki człowiek uświadamia sobie, że jego życie potoczyło się zupełnie inaczej niż zakładał. Miało być wyjątkowo, jest raczej przeciętnie. Dni przemykają pomiędzy palcami i zdają się nic nie znaczyć... Scenariusz, który tak często pisze życie stał się podstawą powieści "Córka doskonała". Jej główna bohaterka jest święcie przekonana, że przegrała swoje życie, całkowicie poświęcając się dla innych. Prawda zdaje się być jednak nieco inna.

Jackie mogłaby uchodzić za szczęściarę. Mieszka w urokliwej posiadłości z widokiem na morze, ma kochającego męża i córkę, wiedzie całkiem spokojne życie. Sęk w tym, że wymarzyła sobie zupełnie inny scenariusz. Zamiast wychowywać dzieci, miała podróżować i zdobywać świat. W jej marzeniach nie było miejsca na opiekę nad matką z Alzheimerem. Przy jej boku miał stać zupełnie inny mężczyzna. Jackie jest przekonana, że jej przeznaczenie już się dokonało, poświęciła wszystko dla rodziny i już nic nie można zmienić. Wszystko, czego teraz pragnie, to powstrzymać córkę od popełnienia podobnych "błędów". Ta jednak zdaje się być wyjątkowo oporna na przestrogi. Kto postawi na swoim?

Powieść porusza bardzo bliski człowiekowi problem. Życie bardzo rzadko przebiega według naszego pierwotnego planu. Częściej musimy go modyfikować, stawiać czoło kolejnym przeciwnościom losu. Dni powszednieją i zdają się nie mieć żadnego znaczenia. Trudno dostrzec coś wyjątkowego w codziennej rutynie. Czasem człowiek uczepia się myśli, że jeżeli sam źle pokierował swym życiem, przynajmniej spróbuje inaczej pokierować życiem swoich dzieci. Problem polega jednak na tym, że te mają własne marzenia, które niekoniecznie muszą pokrywać się z naszymi.

Anna Sauvignon bardzo dobrze nakreśliła sylwetkę kobiety, która nie potrafi dostrzec tego, co w jej życiu naprawdę dobre. Desperacko trzyma się przekonania, że z innym mężczyzną wiodłaby zupełnie inne, ekscytujące życie. Na domiar złego jej córka zdaje się podążać drogą tych samych błędów. Jackie nie może pogodzić się z myślą, że ta, dla której tak wiele poświęciła, może stać się kolejną, bolesną "porażką". Żyjąc przeszłością bardzo trudno jej odnaleźć radość życia.

Bohaterka będzie miała okazję zweryfikować swoje marzenia i wreszcie zacznie dostrzegać świat dookoła siebie takim, jaki on naprawdę jest. Większość z nas podobnej szansy nie dostanie, być może właśnie dlatego warto przeczytać tę książkę i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Choć "Córka doskonała" nie jest powieścią szczególnie dynamiczną czy zaskakującą, porusza problem bliski wielu ludziom i dlatego staje się niezmiernie bliska czytelnikom. Do lektury zachęcam przede wszystkim osoby preferujące "życiowe" książki, zmuszające czytalnika do refleksji nad własnym życiem i postępowaniem.

04.07.2017

"Historia bez cenzury 2. Polskie koksy" Wojciech Drewniak




Autor: Wojciech Drewniak
Seria: Historia bez cenzury
Wydawnictwo: Znak Horyzont

data wydania: 8 maja 2017
ISBN: 9788324041961
liczba stron: 304


 
 
 
 
 
 
Wojciech Drewniak jest twarzą kanału „Historia Bez Cenzury”. Krótkie, humorystyczne filmiki, mające przybliżyć internautom historię Polski, stały się na tyle popularne, że Drewniak mógł sobie pozwolić na wydanie swoich historycznych przemyśleń w formie papierowej. Pierwsza książka z serii "Historia bez cenzury" okazała się sporym sukcesem, nic więc dziwnego, że autor poszedł za ciosem i wydał kolejną.

Tematem pierwszego tomu byli królowie, drugi poświęcono natomiast takim "polskim koksom" jak Zawisza Czarny, Stefan Czarnecki, Józef Poniatowski czy… Niedźwiedź Wojtek. W stosunkowo krótkich rozdziałach autor przybliża nam ich sylwetki, praktycznie pomijając daty, a koncentrując się na zdarzeniach bardziej kontrowersyjnych i o wiele bardziej atrakcyjnych dla młodego odbiorcy. I tak dowiemy się który "koks" zagrał w młodości małą dziewczynkę, a który potrafił zorganizować naprawdę odlotowe imprezy, na których można było się zasiedzieć nawet kilka ...lat.

Książka wzbudza bardzo różne emocje. Już jedno spojrzenie na okładkę wystarczy, by zdać sobie sprawę, że mamy do czynienia z książką, w której historia jest potraktowana ze sporym przymrużeniem oka. Jest bardzo lekko i zabawnie, Problem w tym, że momentami naprawdę trudno ocenić, na ile autentyczne są opisywane tu zdarzenia. Brak jakichkolwiek odnośników do poważniejszych źródeł i czasem czytelnik może mieć poważne wątpliwości, czy to, o czym właśnie czyta wydarzyło się naprawdę, czy też padł ofiarą skrótu myślowego, przed którymi przestrzega sam autor.

Niezależnie od tego, czy forma książki nam odpowiada czy nie, trzeba przyznać, że ten sposób przedstawiania faktów naprawdę zapada w pamięć. Gdy w zupełnie innej książce trafiłam na jednego z "koksów", od razu przypomniały mi się wszystkie informacje na jego temat i bez trudu dopasowałam je do opisywanej w książce sceny. Skoro więc forma w jakiś sposób się sprawdza i istnieje realna szansa, że pozyskana tu wiedza choć w minimalnym stopniu przyda się na zajęciach z histori to ... czemu nie? Czasami warto skusić się na coś nietypowego, co przy odrobinie szczęścia nie tylko Was rozbawi, ale i czegoś nauczy. Zachęcam więc do eksperymentowania i poznawania historii, której na próżno szukać w standardowych podręcznikach.

30.06.2017

Kapitan Nauka: Puzzle XXL Plac zabaw 2-4 lata

 
 
Ilustracja: Maciej Szymanowicz
ISBN: 978-83-7788-716-5
Data wydania: maj 2016


Układanie puzzli to jedno z najbardziej ulubionych zajęć większości maluchów. Zwykle zaczyna się od puzzli drewnianych, z czasem dochodzą też puzzle składające się z dwóch elementów. Z reguły dzieci tak bardzo lubią się nimi zajmować, że szybko można zwiększać poziom trudności i proponować zestawy o większej liczbie elementów. Jakiś czas temu pisałam już o bardzo ładnych i ciekawych puzzlach "Pory roku" (wpis
TUTAJ), którymi moja córka nadal bardzo chętnie się bawi. Niedawno wprowadziłam również inny zestaw, który pojawił się w serii Kapitan Nauka, a mianowicie Kapitan Nauka: Puzzle XXL Plac zabaw 2-4 lata.

Puzzle składają się z 15 dużych, tekturowych elementów, które z łatwością dopasuje większość dwulatków. Układając puzzle maluchy ćwiczą motorykę małą, rozpoznawanie kształtów, a także rozwijają wyobraźnię, spostrzegawczość i umiejętność koncentracji. Po raz kolejny największym atutem układanki jest przedstawiona na niej ilustracja. Kolorowy i radosny plac zabaw to motyw bliski każdemu dziecku. Puzzle mogą więc być świetnym pretekstem do rozmów na temat różnorodnych zajęć na świeżym powietrzu. Kto wie, być może na obrazku dziecko wypatrzyło coś, czego jeszcze nigdy nie robiło, a bardzo chciałoby wypróbować?
 

 
 
Wielokrotnie chwaliłam już praktyczne i trwałe opakowania produktów z serii Kapitan Nauka. Mamy ich już całkiem sporo, są często używane i jak dotąd ani jedno z nich nie uległo zniszczeniu. Naprawdę warto zatrzymać wszystkie pudełka. W ten sposób łatwo zachować porządek, a dziecko bez trudu znajdzie zestaw, którym ma ochotę się pobawić.

Puzzle XXL Plac zabaw 2-4 lata z serii Kapitan Nauka okazały się strzałem w dziesiątkę. Jestem pewna, że przyjdzie nam je układać naprawdę wiele razy, a z czasem zawisną w dziecięcym pokoju, stając się jego sympatyczną ozdobą. Miłośników przyrody zachęcam również do zapoznania się z zestawem
Kapitan Nauka: Puzzle XXL Mieszkańcy drzewa 2-4 lata. Oba zestawy gorąco polecam.

27.06.2017

"Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka? Wspólne gry i twórcze zabawy, dzięki którym rozwiniesz jego zdolności" Krzysztof Minge, Natalia Minge







Seria: Samo Sedno
Wydawnictwo: Edgard

data wydania: 2011
ISBN: 9788377880210
liczba stron: 224






Gdy na świat przychodzi małe dziecko, mamy wrażenie, że jest to stworzenie zupełnie bezbronne i nieporadne. Tym bardziej zaskakuje wiadomość, że te maleńkie istotki dysponują większą potencjalną inteligencją niż wielu wielkich myślicieli kiedykolwiek zdołało wykorzystać. Równie kontrowersyjne wydaje się być stwierdzenie, że 3-latek może już biegle czytać, liczyć (mówimy o różnorodnych działaniach, nie tylko dodawniu), a także biegle władać językiem obcym. Właśnie tego typu rewelacje znajdziecie w książce "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." małżeństwa Minge.
 
Natalia i Krzysztof Minge pracują jako psycholodzy specjalizujący się we wspomaganiu rozwoju intelektualnego najmłodszych dzieci. Swoje autorskie programy nauczania konstruują w oparciu o doświadczenie takich autorytetów jak Glenn Doman, Edward de Bono czy Gordon Dryden. Co bardzo ważne, nie są jedynie teoretykami, ale również rodzicami trójki dzieci, które są dla nich niewyczerpanym źródłem inspiracji.
 
Nie ukrywam, że do książki podeszłam z pewną dozą niedowierzania, nawet jeśli autorzy już na samym początku opowiadają o tym, co w pierwszych latach życia osiągnęły ich własne dzieci. Trudno wyrwać się z utartych przekonań na temat bezradności niemowlaków. Państwo Minge popierają jednak swoją teorię argumentami, które może zauważyć niemal każdy rodzic. Czy nie zaskakuje Was fakt, że gdy małe dziecko wchodzi do pokoju, w którym zmieniono maleńki detal, niemal zawsze od razu zwraca na to uwagę. Tak, dziecko ma niewyobrażalny wręcz potencjał i w dużym stopniu to rodzice decydują o tym, jaki będzie miało start w przyszłości.
 
Z książki "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." dowiecie się m.in., jak kreatywnie wspomagać rozwój dziecka już od pierwszych miesięcy życia, jak w pełni wykorzystać jego wrodzony potencjał i rozwijać zdolności. Choć początkowo trudno w to uwierzyć, nawet nauka czytania, matematyki czy języków obcych może być okazją do fantastycznej zabawy i sposobem na przyjemne spędzanie czasu. Wskazówki i porady opracowane przez autorów pozwalają lepiej zrozumieć potrzeby malucha. Dzięki licznym ćwiczeniom, ciekawostkom oraz przykładom dowiecie się, jak bez presji i stresu zachęcić dziecko do poszerzania wiedzy i jak obudzić w nim pasję małego odkrywcy.
 
Bardzo cieszy mnie fakt, że autorzy doskonale zdają sobie sprawę, jak do ich książki podejdzie większość rodziców i potrafią do siebie przekonać zarówno niedowiarków, jak i przesadnych entuzjastów. Tym pierwszym tłumaczą, że wszystko, o czym piszą, jest swoistym "bonusem" do wychowania malucha i fakt, że nie zdecydują się uczyć niemowlaka matematyki nie oznacza, że są złymi rodzicami. Dziecku można dostarczyć ważnych bodźców nawet podczas zwykłych spacerów - do tego nie potrzeba ani wielkich nakładów czasowych ani finansowych, a i tak wpływa się na prawidłowy rozwój pociechy. Zapał przesadnych entuzjastów autorzy próbują nieco przytemperować. Choć sesje z dzieckiem trwają bardzo krótko, aby właściwie się do nich przygotować, rodzic potrzebuje dużo czasu i cierpliwości. Zanim więc zdecydujemy się na najbardziej intensywny wariant, warto zapytać się, czy rzeczywiście dysponujemy odpowiednim zasobem czasu i chęci.
 
Do poradnika warto również sięgnąć, aby przeczytać o dobroczynnym działaniu kontaktu dziecka z rodzicem. W dzisiejszych czasach tak chętnie korzystamy z wózków i kolorowych zabawek, dzięki którym dziecko dłużej leży spokojnie w łóżeczku. Matki, które noszą swoje maleństwa lub śpią razem z nimi w łóżku wysłuchują, że je rozpuszczają i najzwyczajniej w świecie postępują źle. Tymczasem kontakt z rodzicem jest dziecku bardzo potrzebny i przekłada się na lepsze samopoczucie i właściwy rozwój. Wreszcie, przeczytacie tutaj o bardzo szkodliwym oddziaływaniu telewizji na malucha, jak również o tym, że większość bardzo drogich, "edukacyjnych" zabawek tak naprawdę ma niewiele wspólnego z rozwojem najmłodszych. W największym skrócie, poradnik "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." jest prawdziwą kopalnią wiedzy na temat tego, jak najlepiej wykorzystać potencjał, jaki na świat przynosi ze sobą każdy noworodek.
 
Książka "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." może budzić pewne kontrowersje, ponieważ trudno jest zmienić przekonania na temat dzieci, które przez lata uważaliśmy za prawdziwe. Aby uwierzyć, trzeba przede wszystkim zrozumieć, jak pracuje mózg małego dziecka, jak również, że zawarte tu metody nauki nie mają nic wspólnego z tym, z czym mieliśmy do czynienia w szkole. Nawet jeśli nie jesteście przekonani do nauki maluchów czytania, liczenia, czy języków obcych, po poradnik warto sięgnąć z uwagi na szereg przydatnych wskazówek dotyczących zupełnie zwyczajnych sytuacji w życiu każdych rodziców. Sposób, w jaki kładziemy dziecko w łóżeczku, kwestia noszenia, kołysania, wspólnych spacerów to żadne wymysły, a mimo to chwile, w których możemy popełnić duży błąd lub zrobić coś dobrego. "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?..." jest jednym z najlepszych poradników dla rodziców małych dzieci, z jakimi miałam do czynienia i jestem przekonana, że jeśli tylko zachowamy otwarty umysł, wyniesiemy z niego wiele dobrego. Zachęcam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...